piątek, 4 września 2015
Rozdział 3 "Wilkołaczka i Mistrz Eliksirów"
Tymczasem Patrycja właśnie wchodziła do Wrzeszczącej Chaty.
Powoli zaczynała czuć skutki pełni.
-Jest tu ktoś?-Zapytała dla pewności,weszła do pokoju na górze i usiadła na podłodze.-Może jakoś wytrzymam tu przez trzy dni.Cholera jak mogłam zapomnieć o Eliksirze ja dziewczyna która chce być Mistrzynią Eliksirów zapomniałam o Eliksirze.
Przed nią stało lustro widziała jak jej zęby się wydłużają a oczy robią się czerwone gdy usłyszała kroki.
Cholera!-pomyślała-Merlinie zaraz się przemienie a ktoś tu idzie.Poszła w najdalszy kąt pokoju i schowała twarz w dłonie-wiedziała że jeżeli poczuje krew to się nie powstrzyma.
-Patrycja-ktoś wszedł do pokoju,nie poznawała tego głosu-Spójrz na mnie-powiedział podchodząc
-Nie podchodź...błagam...zrobię ci krzywdę.
-Spójrz!-Rozkazał.
Przeniosła wzrok na mężczyznę
-Jestem Remus Lupin Profesor Snape domyślił sie że jesteś Wilkołakiem i przysłał mnie żebym to ja dał ci Eliksir Tojadadowy...
-Za puźno-wyszeptała i zaczęła sie zmieniać-Uciekaj!
Po chwili przed Lupinem stał wilkołak(ale nie taki jak Remus Lupin ale Jacob Black o wielkości normalnego wilka,swoją drogą Lupin też sie w takiego zmienia.przyp.aut.)
Lupin zniżył się do jej oczu i powiedział.
-Spokojnie mała podam ci Eliksir ale najpierw muszę cię prosić żebyś spróbowała się zmienić na chwilę w człowieka.
Patrycja ledwo kontaktując spróbowała i już po chwili leżała na ziemi pijąc Eliksir Tojadowy
-Dziękuję panu-wychrypiała
-Mów mi Remus
-Przepraszam
-Za co?-Zdziwił się Remus
-Gdy się zmieniałam...zresztą spójrz na rękę.-Powiedziała
Remus spojrzał,zobaczył małe zadrapanie i się zaśmiał
-Bywało gorzej.Od kiedy
-Słucham?
-Od kiedy jesteś Wilkołakiem?
-Od niespełna roku
-Kto?
-Wujek...nie zdążyłam się schować.
-Dobra choć pomogę ci dojść do Hogwartu
-Dziękuję Lunatyku
-Skąd...
-Mam na nazwisko White
-Twój ojciec nazywał się Natan?
-Ja nie miałam i nie mam rodziców.-oświadczyła zimno-Przepraszam nie powiennam do ciebie mówić tym tonem ale nie nawidziłam ich,bili mnie a ojciec nawet rzucał Crucio więc sam rozumiesz.
-Przykro mi
-Niepotrzebnie,to nie twoja wina że był sukinsynem nienawidzę jego i ojca Harrego za to co robili Profesorowi Snapowi.Ty i Syriusz Black nie mieliście co na to poradzić to oni byli winni dlatego cierpie teraz za błędy Natana Whita.-Oznajmiła
-Co przez to rozumiesz?-Zdumił się Lupin
-To że Ślizgoni w jeden dzień traktują mnie gorzej niż Huncwoci profesora przez siedem lat.-Poczuła łzy goryczy na policzkach-Pociesza mnie puźniej Ognista przy kominku.
-Nie stawiasz się im?!-Warknął na nią Remus
-Remusie stawiam ale zazwyczaj wychodzi na to że puźniej liże rany w pokoju bo do Skrzydła Szpitalnego nie pójdę i sama się leczę.Mam mnustwo blizn na plecach i wiesz dlaczego?Bo daje rade walczyć z pięcioma ślizgonami naraz ale z dziesięcioma już nie daję sobie rady.Dostałam tyloma Crucio że mam dość i się nie stawiam.Poprostu.
-I nikt o tym nie wie?!Severus!Albus!Minerwa czy chociażby któreś z uczniów Gryffindoru
-Nikt bo nikt nie przejmuje się szmatą jak to już dzisiaj zgarbnie ujął Zabini.
-Już ja sobie porozmawiam z Severusem.-mruczał groźby Remus
Gdy dotarli do bramy stali przy niej Severus Snape,Minerwa McGonagall,Albus Dumbledor,Harry Potter,Hermiona Granger,Ron Weasley,Draco Malfoy,Fred i Georg Weasley.
-Severusie,Albusie jak mogliście do tego dopuścić!Severusie możesz trzymać urazę do Natana ale mógłbyś się też nią trochę interesować a ty Albusie jesteś dyrektorem nie wierzę że niewiedziałeś że Ślizgoni traktują ją gorzej w jeden dzień niż Severusa przez całe siedem lat traktowali Jeams i Natan!-Krzyczał Remus
-Co przez to rozumiesz?-zapytała Minerwa
-A to że jak powiedziała Patrycja cytuję "Daję radę walczyć z piecioma ślizgonami naraz ale z dziesięcioma już nie daję sobie rady.Dostałam tyloma Crucio że mam dość i sie nie stawiam" Zainterweniowałeś Albusie?Wiedziałeś co robili jej rodzice?Bili ją,a ojciec nawet rzucał Crucio!Myślałem że Severus miał zepsute dzieciństwo,ale JEJ nienawidzili oboje,nikt jej nie kochał a w szkole gdzie powinna zdobywać przyjaźń i się zakochiwać ona walczyła o życie po ranach które zresztą sama leczyła!
-Dlaczego dziecko nie poszłaś do pani Pomfrey?-zapytał Albus
-Ślizgoni zastraszyli ją tak cytuję "Jeśli Snape się o tym dowie to jeszcze da nam punkty za to że daliśmy nauczkę córce jego wroga" ale nienawidziła gdy mówili o tym jak profesor Snape jej nienawidzi przez ojca...-Mówił Malfoy
-Nienawidzę gdy patrzą na mnie przez pryzmat rodziców-powiedziała cicho Patrycja.
-Dziewczyno powiedz kto ci to robił?-Zapytał Fred
-Pierwszych pięciu to:Parkinson,Crabb,Goyl,Bulstrode,Greengrass a druga piątka to ci silniejsi Zabini,Nott,Montague,Paucey,Flint.Raz jeden jedyny raz udało mi się uciec i nawet byłam już przy wierzy Gryfonów bo miałam zamiar powiadomić profesor McGonagall ale przy samych drzwiach gdy miałam pukać Flint złapał mnie i w pustej klasie dostałam kilka kopniaków i uderzeń nożem,po tym jak ledwo żywa doszłam do mojego pokoju obiecałam sobie już nie uciekać.-Powiedziała chłodno-Zawsze sukinsyni chodzili razem a ja zawsze byłam sama lecz pewnego razu popełniłam ogromny błąd była ze mną Luna Lovegood chciała korki z Eliksirów...Złapali nas przy samych moich drzwiach,mi jak zwykle zrobili wiele blizn ona oberwała jednym Crucio...ale gdy Flint wyjął nóż i podszedł do Luny nie myślałam o konsekwencjach zmieniłam szybko pierścionek w świstoklik do Skrzydła Szpitalnego i stając pomiędzy nim a nią dałam go Lunie i uderzyłam z pięści Flinta zdążyłam jedynie powiedzieć jej "Żegnaj" i zniknęła a we mnie trafiło pięć promieni Crucio,trzy klątwy tnące,jedna Sectumsempra i Flint wbił mi nóż w rękę. Niewiem czy bym przeżyła gdyby tamtędy nie przechodził Malfoy takiej dawki tortur jeszcze nie dostałam...-powiedziała patrząc na Draco
-...Szłem właśnie na błonia gdy usłyszałem jak Flint się śmiał jak ją załatwili.Nie myślałem wtedy tylko pobiegłem pod jej komnaty cała była we krwi sam niewiem jak udało mi się ją uleczyć.Byłem wściekły jak można walczyć dziesięciu na jedną do tego zrobić coś takiego kobiecie!Wściekłem się tak że gdy Nott przy jedzeniu zaczął o tym opowiadać to rzuciłem się na niego z pięściami...-Mówił Draco patrząc na nią.
-...I teraz ja i Draco jesteśmy Wyklętą Dwójką Slytcherinu jak zwykłamy mawiać przy Ognistej.-Zaśmiała się Patrycja kończąc opowieść
-Ale dlaczego powiedziałaś że niemasz przyjaciół skoro masz Malfoya?-Zapytała Hermiona
-Mała sprzeczka o moje wilkołactwo...chciałam go chronić i ostatnio podczas pełni zamknęłam go w pokoju żeby nie mógł iść za mną do Wrzeszczącej Chaty.-zaśmiała się Patka
-Patka...-powiedział ostrzegawczo Draco
-Oj Smoku...nie zioń ogniem choć tu-powiedziała i go przytuliła-Mam pomysł prosiłabym wszystkich nauczycieli o nałożenie na wszystkich oprócz mnie i Dracona zaklęcia Kameleona.
-Ale po co?-Zapytał Snape
-Bo idzie ślizgońska dziesiątka czas pokazać co robią żebyście wierzyli-odpowiedziała-Choć Dracze idziemy przywitać ich.
-Dobrze-Odpowiedział Draco i spojrzał czy nikogo poza nimi nie widać-Idziemy
Gdy stanęli przed Nottem,Zabinim i resztą zaczęło się zwyczajnie.
-O Wyklęta Dwójka Slytherinu-Powiedział Nott
-Choć Draco nie będziemy się bawić ze szczurami-powiedziała Patka
-Ja ci dam szczura!-Krzyknął Zabini
Cała dziesiątka rzuciła razem Crucio na Patrycję.Takiego bólu jeszcze nie czuła...Krzyczała.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz