wtorek, 1 grudnia 2015

Rozdział 10-Koniec/Epilog


Długo mnie nie było.Stwierdziłam że skoro dużo osób odwiedza a żadna nie komentuje to nie zrobi wam to żadnej różnicy.
W tym czasie zajęłam się moim drugim blogiem.
 http://yfwmhiio.blogspot.com/
******************************************************
Zaklęcia latały we wszystkie strony.Patrycja widziała jak giną Tonks i Lupin.
Rzucała Avady na każdego Śmierciożercę który wymierzył różdżką w Pottera.
Wiedziała że musi chronić chłopaka.
~Harry musi pokonać Riddla za wszelką cenę-Pomyślała i podbiegła do Pottera aby walczyć z nim ramię w ramię.
-Schyl się!-Krzyknęła do Wybrańca i zabiła jednego ze Śmierciożerców-Drętwotami ich nie zabijesz-Warknęła na niego.
Szukała wzrokiem Regulusa.Walczył właśnie z Graybackiem.
Patrycja pobiegła w jego stronę lecz drogę zastąpił jej pewien mężczyzna.
-Witaj Lucjuszu-Powiedziała mierząc w niego różdżką.
-Żegnaj White.Avada Kedavra!
-Protego!Drętwota!
-Crucio!
-Avada Kedavra!-Lucjusz padł martwy.

Patrycja spojrzała w stronę Regulusa.Za nim stał Śmierciożerca i celował mu w plecy.
White podbiegła w jego stronę.
-Kocham cię Regulusie-Powiedziała i osłoniła go przed Avadą własnym ciałem.
-Nie!-Krzyknął rozpaczliwie Regulus i zabił dwóch Śmierciożerców.
Uklęknął koło White i przytulił jej martwe ciało do siebie.



Pięć lat później...
Bitwa o Hogwart została zwyciężona przez dobrą stronę.
Regulus stał właśnie przed grobem ukochanej osoby.
-Dlaczego to zrobiłaś?-Zapytał ze łzami w oczach-Przecież mogłaś żyć.Mogłaś cieszyć się życiem bez Śmierciożerców i ojca...lecz wybrałaś śmierć za mnie.Dlaczego?-Powiedział i odszedł.

Patrycja White

"Życie nie zawsze jest kolorowe i nie zawsze 
my wybieramy drogi którymi pójdziemy"

wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 9 "Cień"

Patrycja siedziała właśnie w salonie gdy poczuła pieczenie Mrocznego Znaku.
Zdziwiła się lecz ubrała szaty śmierciożercy i aportowała się do Riddle Manor.
-Witaj panie-Skłoniła się po czym rozejrzała po sali.
Byli tam wszyscy śmierciożercy oprócz Snapa i Dracona.
-Usiądź moja droga-Powiedział Lord-Mam dla was niesamowitą wiadomość!
Po sali rozeszły się pomruki zdziwienia.
-Panie...dlaczego nie ma Snapa i Dracona?
-Zdradzili nas!Byli po stronie Zakonu!-Powiedział-Już jutro zakończymy tę farsę.Już jutro opanujemy świat!-Patrycja aż wciągnęła głośno powietrze-Odwołuję wam wszystkie misje i tym podobne!Przygotujcie się na jutrzejszą wojnę!-Powiedział i zniknął.Patrycja z totalnym mętlikiem w głowie aportowała się przed Hogwart.
Z totalnym szokiem na twarzy weszła do gabinetu dyrektora akurat w środku zebrania Zakonu Feniksa.
Z totalnym ogłupieniem na twarzy stanęła przed Feniksami.
-Już jutro wojna-Powiedziała cicho-Czarny Pan odkrył że Draco i Snape są szpiegami.
Wyszła z gabinetu zostawiając wszystkich z takimi samymi jak jej minami.
Zmieniła swoje ubranie na normalne i wyszła na błonia.
Usiadła na pomoście i spojrzała na księżyc.
-Więc to już jutro...-Powiedziała do siebie-Już jutro rozstrzygnie się walka dobra ze złem.Już jutro-Spojrzała przed siebie-Po której stronie stanąć?-Prychnęła-Dlaczego ja się zastanawiam?Przecież to oczywiste że stanę po stronie Zakonu-Powiedziała-Cholerne życie szpiega-Warknęła wyjęła paczkę papierosów i zapaliła.
-Nie wiedziałam że palisz-Usłyszała.
Odwróciła się i spojrzała na osobę która to powiedziała.
Koło niej usiadła Shadow.
-Nie znalazłaś jej-Stwierdziła Patrycja.
-Ona nie żyje-Powiedziała.
-Co?
-Twój ojciec rok po tym jak uciekła znalazł ją i zabił-Powiedziała Shadow.
Patrycja skinęła smętnie głową.
-Słyszałaś że jutro ma być wojna?-Zapytała.
-Tak-Powiedziała i spojrzała na Patrycję.
-Wiesz że jesteś wolna i możesz uciec...W każdej chwili-Powiedziała White.
-Wróciłam po to aby cię chronić-Powiedziała czym zszokowała dziewczynę.
-Dlaczego?-Zapytała.
-Bez ciebie nie istniałabym więc chcę ci pomóc-Powiedziała.
Patrycja przytuliła ją jak siostrę i szepnęła.
-Dziękuję że jesteś.


Następnego dnia dziewczyny wstały i ubrały się w czarne koszule,ciemne jeansy i sportowe buty.
-Idziemy?-Zapytała Patrycja przed wejściem do Wielkiej Sali gdzie mieli się zebrać wszyscy do pomocy Zakonowi.
-Idziemy-Powiedziała Shadow i razem weszły do sali.
Wszystkie oczy zwróciły się w ich stronę.
Nikt nie spodziewał się że najlepszy Cień stanie po ich stronie.
-Dyrektorze-Skinęła głową Patrycja-To jest moje alter ego Shadow.Będzie pomagać nam w walce-Powiedziała i posłała ciepły zupełnie nie podobny do niej uśmiech Shadow.
-Szkoda że nie możemy mieć po swojej stronie więcej takich jak ty-Powiedział smętnie Dumbledor.
Patrycja spojrzała na niego po czym pstryknęła palcami.
-Shadow zostań tu dopóki nie wrócę-Powiedziała i wybiegła z sali.
Aportowała się w jedyne miejsce gdzie ON mógł być.
Stanęła przed domem jednego z najlepszych śmierciożerców.
Weszła do środka nawet nie pukając.
Stanęła w salonie dokładnie przed nim.Wyciągnęła rękę w jego stronę.
-Idziesz?-Zapytała.
-A co będę z tego miał?-Zapytał mężczyzna.
-Jeśli przeżyjemy wojnę zrobię co zechcesz-Powiedziała.
Przyjżał się jej i stanął przed nią.
-Co zechcę?
-Co zechcesz-Powiedziała i schyliła głowę.
Jasper spojrzał na nią z chytrym uśmieszkiem.
-Zgadzam się-Powiedział i aportował się z dziewczyną do Hogwartu.
Patrycja wysłała jeszcze patronusa Regulusowi że jeśli chce być po ich stronie ma zjawić się za chwilę w Wielkiej Sali.
Jasper wszedł do WS razem z dziewczyną.
Stanęli przed Dumbledorem odprowadzani zdumionymi spojrzeniami.
-On stanie po naszej stronie-Powiedziała.
-Skąd ta pewność?!-Krzyknął ktoś z Zakonu.
-Bo powiedziałam że zrobię co zechce jeśli pomoże nam-Powiedziała tak żeby wszyscy ją słyszeli.
-Ale że kurwa jak!?-Usłyszeli wściekły krzyk Regulusa Blacka.
-Ale że tak-Zaśmiał się wrednie Jasper-Jak Zakon wygra wojnę to będę mógł nawet przelecieć White!-Na widok wściekłej miny Blacka uśmiechnął się ironicznie.
Regulus w jednej chwili znalazł się przed nim.
-Chyba śnisz!Już wolę aby ten cholerny Zakon przegrał niż żebyś jej dotykał!-Krzyknął.
-Black!Co ty gadasz?!Chcesz żeby Voldemort wygrał?!-Krzyknęła zdumiona dziewczyna.
-Tak!Już wolę to niż żeby ON dotykał ciebie!-Krzyknął Black.
-Dlaczego?!-Zdziwiła się.
-BO CIĘ KOCHAM!-Podszedł do niej i pocałował ją.
O dziwo oddała pocałunek.
-Kochasz?-Zdziwiła się gdy oderwali się od siebie.
-Kocham i nie pozwolę aby takie ścierwo dotykało cię-Powiedział patrząc jej w oczy.
Dziewczyna spojrzała na Regulusa lecz nie powiedziała nic.
Spojrzała na Jaspera.
-Umowa zerwana-Powiedziała.
O dziwo Jasper uśmiechnął się i zaklaskał w dłonie.
-No wreszcie kuzynie!Już myślałem że Regi nigdy się nie przyzna że cie kocha-Zaśmiał się przyjaźnie.
Patrycja spojrzała na nich obu i pocałowała Regulusa.
-Ja też cię kocham.

-Zaczyna się!-Krzyknął Dumbledor.






czwartek, 19 listopada 2015

Rozdział 8 "Cień"


Zapraszam do komentowania :)
______________________________________________________

-Jakiej?-Zapytała White.
-Ty będziesz u mnie w domu gotować przez dwa tygodnie a Tom daruje ci życie-Powiedział lekko.
-Chyba kpisz-Prychnęła wściekle.
-Zaczynasz od dzisiaj-Powiedział Riddle a Patrycja spojrzała nienawistnie na obu.
-Nie łatwiej byłoby mnie zabić?-Zapytała spoglądając na Riddla.
-Masochistka-Mruknął Jasper.
-Nie zabiję cię ale twoich przyjaciół jeśli Jasper nie będzie z ciebie zadowolony-Patrycja spojrzała zszokowana na Toma.
-Dobrze...Zrobię to ale zostaw ich w spokoju-Powiedziała.
-Świetnie.No to idziemy-Powiedział Jasper.

Aportowali się przed mały dwu piętrowy dom w Londynie.
Weszli do środka domu a Jasper spojrzał na White.
-Tam jest kuchnia-Wskazał na pomieszczenie z lewej strony-Na górze są dwa pokoje.Twój i mój mój jest po prawej twój po lewej-Powiedział i wszedł do kuchni.
Pomieszczenie było po prostu ładne bez przepychu normalna kuchnia ale w barwach Slytherinu.
-A jakże-Mruknęła
Mężczyzna usiadł przy stole i oparł twarz o rękę.
~Wygląda jak dziecko-Zaśmiała się w myślach dziewczyna.
Jasper mierzył dziewczynę spojrzeniem.
-Śniadanie jemy o ósmej,obiad jemy o szesnastej a kolację o dwudziestej-Powiedział i spojrzał na niezadowoloną minę dziewczyny-Co jest?-Zapytał
-Śniadanie zrobię ci wcześniej bo o ósmej mam zajęcia-Powiedziała i spojrzała na zegar-To ja zacznę robić obiad-Powiedziała widząc że jest piętnasta.
-Na zajęcia nie będziesz chodzić przez te dwa tygodnie-Powiedział lekko.
Patrycja stanęła jak wryta i spojrzała wściekła na mężczyznę.
-No chyba sobie jaja robisz-Warknęła-Muszę chodzić na zajęcia bo jeśli nie zaliczę wszystkich sprawdzianów z Eliksirów,Zaklęć i OPCM na co najmniej Powyżej Oczekiwań to nie przyjmą mnie na...-Aurora.Dodała w myślach.
Mężczyzna przyjrzał jej się po czym wstał i podszedł do niej.
-Na?-Zapytał przybliżając się.
Patrycja cofała się aż natrafiła na blat.
-Nieważne-Powiedziała próbując odejść lecz mężczyzna oparł ręce po obu stronach dziewczyny i przybliżył się na tyle że stykali się ciałami.
-Ważne-Powiedział-Bo zważ na to że to co powiedziałaś może znaczyć że chcesz być aurorem-Patrycja spojrzała wystraszona na mężczyznę.
-N-nie ja tylko...znaczy...to nie tak...ja..to zupełnie nie to...ja chciałam być magomedykiem na oddziale czarnej magii-Powiedziała wymyślając na poczekaniu.
-Naprawdę?-Zapytał przybliżając usta do jej ust.
-Tak-Powiedziała patrząc mu hardo w oczy.
Do pomieszczenia wpadł jak burza Regulus Black.
-White!Co tu się na cholerną brodę cholernego Merlina dzieje!-Krzykną wściekły.
Jasper spojrzał na Blacka i uśmiechnął się.
-Cześć Regi!
-Zamknij się-Warknął-A ty marsz z powrotem do Hogwartu!Jestem twoim nauczycielem i bez mojego pozwolenia nie powinnaś w ogóle kichnąć!Ja cię szukam idiotko a ty siedzisz sobie i obściskujesz się z najlepszym przyjacielem Czarnego Pana!Jak ja cię dorwę na treningu to się gówniaro nie pozbierasz!-Krzyczał wściekły na dziewczynę.
-Uspokój się do cholery i nie krzycz bo nie robisz na nikim wrażenia-Warknęła dziewczyna-Wiesz dlaczego tu jestem?Bo Czarny cholery Pan mi kazał,inaczej ludzie tacy jak Draco czy ty leżeli by dwa metry pod ziemią!Więc nie rób mi wyrzutów że od teraz przez następne dwa tygodnie będę robić za kucharkę u "Najlepszego przyjaciela Czarnego Pana"-Powiedziała wściekła i wróciła do gotowania.
-Jasper-Warknął Regulus przeciągając litery.
-Słucham-Powiedział z kpiącym uśmieszkiem i zaczął się przyglądać dziewczynie z lubieżnym uśmiechem.
-Ani.Mi.Się.Waż-Syknął przez zaciśnięte zęby Black.
~Czemu ja jestem zazdrosny o tę smarkulę?-Warknął w myślach Black.
Gotowało się w nim gdy widział jak Jasper patrzy na White.
-Bo co?-Zapytał.
-Bo potraktuję cię najgorszą klątwą jaką znam-Syknął-Dotknij ją tylko a się nie pozbierasz!
-Oj bo się boję-Powiedział Jasper i podszedł do dziewczyny.
-Nawet nie próbuj-Warknął Black.
Jasper spojrzał tylko na niego kpiąco i odwrócił dziewczynę po czym wpił się w jej usta.
Patrycja tkwiła przez chwilę w szoku po czym wyciągnęła różdżkę i rzuciła na niego Crucio.
-Dotknij mnie jeszcze raz a zobaczysz co to znaczy piekło!-Krzyknęła na niego i zdjęła klątwę.
Black myślał że padnie ze śmiechu śmiał się tak jak jeszcze nigdy.




piątek, 23 października 2015

Rozdział 7 "Cień"


 Następnego dnia Patrycję obudził huk.
-Co jest kur...-Zatrzymała się w drzwiach do salonu i ryknęła śmiechem.
Wiecie kto spadł z kanapy?Pan Regulus Black.
-Hahahaha-Patrycja nie mogła powstrzymać śmiech.
Jeden z lepszych śmierciożerców leżał właśnie na puszystym dywanie i mruczał inwektywy pod nosem.
-Oj Black...Powinieneś był wyczarować sobie łóżko-Zachichotała lecz po chwili zdała sobie sprawę że nie może tak sobie pokazywać emocji przy wszystkich.
Regulus patrzył na dziewczynę aż ta nie zniknęła w kuchni.
~Zrobię jej na złość-pomyślał Black.
Machnięciem różdżki rozebrał się i został tylko w bokserkach.
-Black chcesz kawę?-Usłyszał kroki dziewczyny.
Patrycja stanęła jak wryta i zmierzyła wzrokiem Regulusa.
-Oczekujesz że zrobię się czerwona czy jak?-Warknęła w jego stronę po czym uśmiechnęła się chytrze.
~Chciałeś wojny?To ją masz-pomyślała i położyła się z lubieżnym uśmiechem koło niego.
Spojrzał na nią w szoku.
Patrycja przejechała paznokciami po jego klatce i zahaczyła o linię bokserek.Zbliżyła swoje usta do jego i szepnęła.
-Chcesz kawę?-I spojrzała na niego chłodno wstając.
Uśmiechnęła się chytrze widząc jego zszokowaną minę.
-Tak...
-Tak co?
-Tak proszę-warknął na nią wstając i idąc w bokserkach do kuchni.

Cały dzień minął im spokojnie.Gdy mieli zaczynać lekcje Patrycja dojrzała patronusa Snapa.Łanie.
-Panno White chciałbym aby pojawiła się pani u mnie w gabinecie.TERAZ-Przemówiło zwierze głosem swego pana.
Patrycja nie chciała by ktoś widział jej patronusa.
-Zostań tu Black-warknęła i wyszła.
Zapukała w drzwi.
-Wejść
Wchodząc zauważyła że coś jest nie tak.Zacisnęła palce na różdżce.
-Profesorze?-Rozejrzała się po całym gabinecie.Niema go-Profesorze Snape?
-Witaj córeczko-Patrycja na dźwięk głosu ojca odwróciła się gwałtownie.
Spojrzała na ojca i o ile to możliwe jeszcze bardziej ścisnęła dłoń na różdżce.
-Witaj ojcze-Powiedziała i spojrzała że koło jej ojca stał Snape-Profesorze-Skinęła głową.
-Słyszałem że Czarny Pan dał ci nauczyciela-Stwierdził i wyjął różdżkę.
-Tak-Powiedziała z nutką zdziwienia.
-To potrenujemy-Powiedział-Crucio
Patrycja zgrabnie ominęła zaklęcie.
~Jak mam walczyć z nimi dwoma-Myślała ale utrzymywała maskę obojętności.
-Crucio,Rictumsempra,
Protego,Sectumsemra-Posłała szybko klątwy odbijając zaklęcia mężczyzn.
Patrycja dawała radę dopóki do gabinetu nie wszedł niespodziewanie Draco.
Jej ojciec wycelował w niego i rzucił Crucio.
Patrycja niewiele myśląc podbiegła do chłopaka i przyjęła na siebie klątwę.
"Bo w życiu są ludzie za których oddał byś życie".
Draco jako jej przyjaciel nie zasługiwał na Crucio.
Patrycja upadła na ziemię ale nie krzyczała.Zaciskała zęby.
Ból był niewyobrażalny,rozrywał jej skórę a potem kleił by znów ją rozerwać.
John White spojrzał na Snapa dając mu znak by i on rzucił na dziewczynę klątwę.
Snape bez wahania ale z lękiem w oczach rzucił w jej stronę Crucio.
Patrycja czując podwójne Crucio złapała się za głowę i krzyknęła.Krótko i cicho.
Ostatkami sił podniosła się i spojrzała na przerażonego Dracona.
-Draco...Przepraszam-uśmiechnęła się i przytrzymała chłopaka-W moim domku nad morzem jest prezent dla ciebie w garażu.Mówię gdybym...-Powiedziała i upadła.
Zaklęcia zdjęto.White nabrała gwałtownie powietrza.
-Jesteś słaba jak matka-Warknął jej ojciec.
Patrycja wstała czując przypływ energii i rzuciła w stronę swojego ojca Crucio.
Ten padł krzycząc z bólu.
-Patrycja przestań!-Krzyczał Draco-Nie jesteś jak on!
-Jestem!-Krzyknęła i uciekła z gabinetu.

Wbiegła do swojego pokoju,nakładając na niego odpowiednie zaklęcia.
Wybuchła płaczem.Zdjęła z siebie zaklęcia maskujące,zdjęła z siebie bluzkę i podeszła do lustra.
Tatuaże,blizny,otwarte teraz rany,ślady po nożu.Spojrzała w swoją zapłakaną twarz.
-Nienawidzę cię-warknęła do swojego odbicia.
Black przypatrywał się dziewczynie od samego jej przyjścia.A teraz z szokiem patrzył jak płacze,patrzył na jej blizny,tatuaże,rany,ślady...Na wszystko.
-White?-Patrycja odwróciła się w stronę Blacka ze łzami w oczach i usiadła na kanapie w salonie.
-White?
-Czego?-Warknęła wyglądając w tej chwili jak nie ona.
-Co się stało?-Zapytał Regulus dziwnie czuł się gdy ta potężna czarownica płakała.
-Mam dość życia,mam dość że muszę udawać,dość koszmarów,dość ojca,dość całego tego bajzlu-Powiedziała patrząc mu w oczy-Nie daję rady Black-Szepnęła pokazując swoją własną twarz a nie zimną maskę obojętności.
Mężczyzna przytulił dziewczynę do siebie.
-Co się dokładnie stało?-Zapytał a dziewczyna opowiedziała mu o wszystkim.
-Snape tam był?-Zapytał.
-Tak...Zostawiłam tam Draco-Powiedziała przypominając sobie o chłopaku i wybiegła z pokoju a Black za nią.
Wbiegła do gabinetu i zobaczyła zakrwawionego Draco na podłodze a jej ojca przed nim.
-Avada....
-Nie!-Krzyknęła i podbiegła do chłopaka-Nie!Ojcze!Błagam!-Mężczyzna spojrzał na córkę.
-Dlaczego mam przestać?-Warknął
-Zrobię wszystko ale zostaw Dracona!
-Wszystko-Zainteresował się i spojrzał na przybyłego teraz Blacka.
-Wszystko-Powiedziała z determinacją.
-Zabij Dumbledora-Powiedział a Patrycja spojrzała na niego w szoku.
-Co?
-Idź zabij Dumbledora albo twój kolega zginie.
Patrycja spojrzała na Malfoya,potem na Blacka aż w końcu na Snapa.
W White odezwał się uśpiony instynkt którego zostało dość dużo po Shadow.
Wymierzyła różdżką w ojca i szepnęła.
-Żegnaj ojcze.Nie będę płakać po tobie.Avada Kedavra-Niczego nie spodziewający się John upadł martwy na podłogę.
Uklęknęła obok Dracona i wyleczyła go z ran.
Spojrzała po wszystkich i odeszła.
Ubrała szatę Cienia i wyszła na błonia.
Aportowała się pod Riddle Manor,weszła do willi.
Patrycja weszła do gabinetu Lorda nawet nie pukając.Wiedziała że kara za zabicie innego śmierciożercy to śmierć więc po co takie drobnostki?
-John White nie żyje-Powiedziała czym zwróciła uwagę Lorda i jakiegoś brązowookiego mężczyzny na siebie.
Lord zmierzył White zimnym spojrzeniem czerwonych oczu.
-Kto?-Zapytał lodowato.
Patrycja ściągnęła maskę.
-Ja-Odpowiedziała.
Lord spojrzał na nią ze wściekłością a nieznajomy z nutką podziwu i czymś nieodgadnionym.
-Wiesz jaka jest kara za to?-Syknął na co dziewczyna wyprostowała się dumnie.
-Wiem-Powiedziała arogancko.
-Avada...-Patrycja patrzyła prosto w czerwone oczy Voldemorta.
-Czekaj Tom-Odezwał się nieznajomy-Kim jest ta dziewczyna?-Zaciekawił się.
-Jest moim najlepszym Cieniem,ma szesnaście lat i uczy się w Hogwarcie,dobra uczennica,dobry szpieg.Ma wielką moc i ma a raczej miała ojca śmierciożerce,matka uciekła zaraz po jej urodzeniu-Powiedział Lord.
-Różdżka?
-Cis,10 cali,Włókno ze smoczego serca.
Mężczyzna pokiwał z uznaniem spoglądając w oczy dziewczynie.
-Pamiętasz Tom że jesteś mi winien przysługę?-Zapytał brązowooki brunet.
-Pamiętam Jasper ale czego oczekujesz?-Zaciekawił się Tom.
-Chcę aby ona dalej żyła-Powiedział.
-Nie potrzebuję łaski-warknęła dziewczyna.
-Przydasz mi się też w jednej sprawie-Powiedział brunet. 
-Jakiej?-Zapytała White.




# Jakiś komentarz? ;) 


                                                 Jasper
                                                                     Tom Riddle

poniedziałek, 12 października 2015

Nowa koleżanka ;-)

Mamy nową koleżankę która będzie czasem wpadać i mi pomagać.Ma na imię Weronika a będzie się podpisywać /Mirabelka ;-)

sobota, 10 października 2015

Hej!

#Mam dziwne przeczucie że nikt tego nie czyta xD Może ktoś po komentuje jakoś dodaje mi to wiary ;)
Dziękuję za komentarz Rebecca a oto i blog tej pani :) 
Dziękuję za motywujący komentarz kochana <3 


Grangervelsnape.blog.pl

czwartek, 8 października 2015

Rozdział 6 "Cień"


-Co!?-Ryknęła Shadow.
-Teraz to ja mam władzę-Zaśmiała się szyderczo Patrycja.
-Spryciara-Zaśmiał się Potter.
-W końcu jestem ślizgonką-Uśmiechnęła się do chłopaka.
-Co ze mną zrobisz?-Warknęła Shadow.
-Hmm...Pomyślmy...Znajdź moją matkę-Powiedziała
-Ale jak?!-Ryknęła Shadow.
-Myśl...Masz na to tydzień inaczej znów cię uwiężę...A spróbuj coś spieprzyć to pożałujesz-Syknęła Patrycja.
-Co miałabym spieprzyć!-Rozwścieczyła się Shadow.
-Nie waż się pisnąć ani słówka Voldemortowi czy komuś innemu!Masz tylko znaleźć moją matkę!-Warknęła dziewczyna-A teraz idź.
Gdy Shadow wyszła dziewczyna wypuściła ze świstem powietrze.
-Myślałam że będzie się opierać czy coś?-Powiedziała Granger
-Ja też-wyznała szczerze Patrycja.
-Jak myślisz ona znajdzie twoją matkę?-Zapytał Potter.
-Nie wiem Harry...Ja jej nie znalazłam może jej się uda-Powiedziała smutno
-Więc...może chodźmy już spać jest już późno-Powiedział Ron
-Która?-Powiedziała i spojrzała na swój zegarek-O cholera!Snape mnie zabije...ma dzisiaj patrol-Jęknęła dziewczyna żałośnie na co wszyscy się zaśmiali.
-Dobra idę.Narazie-Powiedziała i wybiegła z pokoju nakładając zaklęcie kameleona na siebie.
Miała jeszcze sto metrów do wejścia Slytherinu gdy zza zakrętu wyłoniła się postać Snapa.
Dziewczyna odsunęła się do ściany i próbowała być cicho.
W momencie gdy Snape ją mijał zatrzymał się i odwrócił w jej stronę patrząc dokładnie w jej oczy.
~Jasna Cholera!Zauważył mnie-Warknęła w myślach.
-Zdejmij to głupie zaklęcie White-Jak powiedział tak zrobiła-Następnym razem gdy będziesz chciała się schować nie używaj tak mocnych perfum-Patrycja pierwszy raz odkąd pamięta zarumieniła się wściekle i spuściła głowę-Nie masz mi nic do powiedzenia?
-Ja...
-Szlaban w tę sobotę o 18 u mnie w gabinecie-warknął-A teraz odejdź-Powiedział i odszedł.
Patrycja wróciła do pokoju i zasnęła.
Gdy w sobotę o siedemnastej dziewczyna siedziała w pokoju miała mieszane uczucia.
-Ciekawe co będę robić-myślała na głos.
O osiemnastej pięćdziesiąt dziewięć dziewczyna zapukała w drzwi gabinetu i słysząc chłodne "Wejść" uczyniła to.
-Dobry wieczór profesorze-Powiedziała 
-Dla kogo dobry dla tego dobry-warknął-Siadaj
Usiadła i spojrzała na niego.
Dziewczyna zaczęła dostrzegać że jej profesor jest na swój mroczny sposób przystojny.
Najbardziej podobały jej się jego oczy takie czarne bezdenne.
Kiedyś usłyszała że ktoś powiedział żeby nie kochać za urodę bo ona przemija,trzeba zakochać się w oczach bo one zawsze pozostają takie same.Jej profesor nie był ''Przystojniakiem'' ale był na swój sposób pociągający.
~Cholera o czym ja myślę?!-Warknęła w myślach.
-I jaka ocena?-Zakpił Snape.
-Ha ha ha bardzo śmieszne profesorze-Zironizowała dziewczyna-Co mam zrobić?
-Tam za drzwiami są kociołki  które musisz wyczyścić-Wskazał na drzwi po jej prawej stronie,skrzywiła się i ruszyła w stronę drzwi-Różdżka White-warknął.
Dziewczyna spojrzała na niego a przez jej twarz przeszedł cień strachu,nienawidziła rozstawać się ze swoją różdżką,wprawdzie umiała kilka zaklęć bez niej ale to były proste zaklęcia jak Accio.
Przełamała się i wyjęła zza paska od Jeansów swoją różdżkę.
(Jej różdżka składała się z :-rdzeń to włókno ze smoczego serca-długość 10 cali,-Cis (http://pl.harrypotter.wikia.com/wiki/Cis))
Nigdy nie lubiła się nią chwalić ale cóż...
Położyła ją na biurku i spojrzała na nią jeszcze raz,podniosła wzrok i napotkała pytający wzrok Snapa.
-Powiesz mi coś o twojej różdżce?-Zapytał
Prychnęła ale odpowiedziała.
-Włókno ze smoczego serca,10 cali,Cis-Odpowiedziała.
-Idealnie pasuje do ciebie i twojej roli Cienia-Powiedział zgryźliwie-Twoja różdżka odzwierciedla ciebie...Włókno ze smoczego serca...Wielka moc,szybko się uczysz...Cis...tak jak on masz mroczną i przerażającą reputację,jeśli chodzi o pojedynki i wszystkie rodzaje przekleństw.
-Tak ma pan racje...-zbyła go-...mogę już brać się do roboty?
-Tak-mruknął i patrzył jak dziewczyna odchodzi.
Miała na sobie czarną bluzkę na ramiączkach,jasne jeansy i czarne trampki.
-Zajebiście się ubrałam wiedząc co będę robić nie ma co-Warknęła cicho do siebie.
-Minus pięć punktów od Slytherinu-usłyszała głos za sobą.
Dziewczyna odwracając się nie zauważyła że jej koszulka z prawej strony nieco się podwinęła i teraz nauczyciel miał świetny widok na kawałek jej tatuażu.
-Co tam masz?-Zapytał wskazując głową na kawałek jej tatuażu.
Dziewczyna zakryła tatuaż i wróciła do szorowania kociołków.
-Zapytałem o coś-warknął opierając się nonszalancko o framugę drzwi.
-Nie zbyje pana milczeniem?-zirytowała się.
-Nie-odpowiedział.
-Mam go od dwóch miesięcy-Powiedziała-W sensie...tatuaż-powiedziała wstała i podwinęła bluzkę na prawym boku,na jej skórze widniał czarny napis "Umiesz liczyć?Licz na siebie".
-Dlaczego taki?-Zdziwił się.
-To moje motto życiowe.Nigdy nie mogłam na nikogo liczyć...mam jeszcze jeden-powiedziała,i podciągnęła na brzuchu lekko bluzkę,dokładnie w miejscu gdzie centymetr niżej była linia spodni,na jej delikatnej skórze widniał napis "Odwaga to nie brak strachu,ale panowanie nad nim",już miała ściągać bluzkę gdy Snape wyczuł delikatną nutkę zaklęć.
-Masz jakiś jeszcze tatuaż?-Zapytał,widział jak dziewczyna się spina lecz nie odpowiada-Masz?-Zapytał z naciskiem-White!-Warknął.
-No już dobrze,dobrze!Mam i co z tego-Powiedziała i zaklęciem Niewerbalnym usunęła zaklęcia kamuflujące.
Dziewczyna zaczęła ściągać koszulkę.
-White!Co robisz idiotko!-Warknął zszokowany Snape.
-Chciał pan wiedzieć-Warknęła i rzucając bluzkę na ziemię i zostając w samym sportowym czarnym staniku odwróciła się do nauczyciela plecami.
Na jej plecach był tylko jeden tatuaż był to czarny napis na linii spodni "Wataha" a nad nim samotny wilk stojący z dumnie uniesioną głową a nad nim były napisy najpierw "Są tacy którym z zasady ręki nie podaje"potem"Wolałabym umrzeć niż zdradzić przyjaciół"  pod nim był napis jakby pisany nożem "Tyle że ty nie masz przyjaciół".
Dziewczyna po chwili założyła bluzkę i wyszła z pomieszczenia.
Zabrała różdżkę ze stolika i ruszyła w stronę drzwi rzucając po drodze zaklęcie maskujące na Mroczny Znak i na tatuaż na plecach,lecz zatrzymał ją głos profesora.
-Siadaj-Warknął.
Dziewczyna prowadzona dziwnym odruchem spełniła rozkaz.
-Co to miało znaczyć?!
-Tatuaż zrobiłam jakieś trzy lata temu...Kiedyś gdy ojciec uczył mnie pojedynkować się rozciął mi bluzkę na plecach...gdy zobaczył że mam tatuaż wściekł się...Chwycił nóż,związał mnie silnym zaklęciem i dopisał pod tekstem "Wolałabym umrzeć niż zdradzić przyjaciół" właśnie "Tyle że ty nie masz przyjaciół".Przeklęty nóż nie był zwykły,to nóż rodziny Whitów,jest obrzucony wieloma zaklęciami a jednym z nich jest zaklęcie które powoduje że wypowiadając odpowiednie hasło nóż robi się cholernie gorący...-Zacisnęła zęby-...Krzyczałam...najgorsze było to że sukinsyn pisał wolno,na tyle wolno że byłam wykończona gdy skończył,nie byłam w stanie nawet stać ale on powiedział że teraz będziemy dalej ćwiczyć pojedynki,chyba wyobraża sobie pan że kompletnie wykończona nawet nie miałam sił się bronić-Prychnęła wściekła po czym uśmiechnęła się wrednie-Ale oberwał później za swoje-Zaśmiała się okrutnie-Och cóż to była za radość widzieć go wijącego się pod Crucio-Spojrzała na Snapa oczami pełnymi bólu-Niestety po tym dostałam za swoje.
-Co zrobił twój ojciec?-Spytał nauczyciel wściekły a zarazem zdumiony przeszłością dziewczyny.
-Gdy tylko otrząsnął się z bólu zwołał kilku kolegów,którzy mieli nauczyć mnie pokory i szacunku-prychnęła i zaśmiała się-Jedyny plus tamtej sytuacji był taki że dowiedziałam się że umiem bardzo szybko biegać...minus mojej ucieczki był taki że dowiedziałam się że nie jestem długo dystansowcem-Spojrzała na coś ponad ramieniem profesora-Złapali mnie...dobiegłam do klifu,miałam wybór,walczyć z trzema śmierciożercami w tym z ojcem lub skoczyć...Co by pan wybrał?
Snape zastanowił się chwilę i odpowiedział.
-Gdybym wiedział że są odemnie lepsi...skoczyłbym
-Myślimy podobnie...lecz ja wybrałam walkę...Walczyłam z nimi,aż stało się coś dziwnego,jeden z nich pojawił się za mną,usłyszałam tylko jak szepnął "Skacz".Coś mnie tknęło i skoczyłam z klifu ostatnie co widziałam to oczy tego mężczyzny który kazał mi skoczyć...Nigdy nie zapomnę tych oczu...Ciemne zielone oczy nie raz jeszcze prześladowały mnie w snach...To było dziwne aż któregoś razu widziałam go na zebraniu cieni.
Zdziwiło mnie to ale okazało się że ten facet ma nas uczyć...Nazywał się Regulus Black.
Krew mnie zalała jak gość bez uprzedzenia rzucił we mnie Sectumsemprą no myślałam że go zabije...Rzuciłam na niego Crucio którego uniknął z taką gracją o jaką bym go nie podejrzewała.Zaczęła się walka...przegrałam...posłał mnie na ścianę z taką łatwością-Zacisnęła zęby-Spojrzałam w jego zielone oczy słysząc trzask łamiących się kości,był na tyle wściekły na mnie że dopiero słysząc ten dźwięk podbiegł do mnie i uchronił przed upadkiem...Zamknęłam oczy czekając na śmierć...Znalazłam się na jakiejś polanie rozejrzałam się dookoła i wie pan co zobaczyłam?-Zapytała nauczyciela.
-Co?-Zapytał zaintrygowany Snape.
-Zobaczyłam wszystkich tych których zabiłam,widziałam ich zmasakrowane ciała i usłyszałam zimny głos za sobą,odwróciłam się i ujrzałam...Pana-ostatnie słowo powiedziała cicho-...Patrzył pan na mnie z wyżutem,powiedział pan wtedy do mnie że nie zasługuje nawet na piekło,że jestem nic nie warta.Wtedy pojawił się mój ojciec,stanął koło pana i spojrzał na mnie krytycznie mówiąc "Możesz wrócić do mnie lub możesz zostać tu i męczyć się przez wieczność".Spojrzałam na tych wszystkich ludzi a potem na ojca,wszystko we mnie krzyczało żebym wróciła do ojca ale ja wtedy wyprostowałam się dumnie i powiedziałam "Wolę być tu przez wieczność niż z tobą przez jeszcze choćby jeden dzień".Wściekł się i to jak jasna cholera,pstryknął palcami i pojawiło się wielu ludzi:
Profesor McGonagall,Dyrektor Dumbledor,Złota Trójca i Cały Zakon Feniksa.Lecz nikt się nie odezwał.Dopóki moja ręka jakby sama z siebie nie wymierzyła w Panią profesor potem Dumbledora i resztę...To było istne szaleństwo...wszyscy padali od Avady,gdy został tylko pan ja...podniosłam różdżkę ale nie wypowiedziałam zaklęcia...obudziłam się...Był tam...Black próbował uratować moje życie...Może pomyśli pan że jestem idiotką ale w tamtym momencie wybiegłam z pomieszczenie i teleportowałam się do szkoły.
Od tamtego czasu nie widziałam Blacka-Dziewczyna spojrzała na swoje profesora i powiedziała-Ja już powinnam iść...Przepraszam za zanudzanie profesorze Snape do widzenia.
-Do widzenia White-powiedział.
Dziewczyna nie zdążyła nawet wejść do PW gdy poczuła Mroczny Znak.
Szybko ubrała szatę cienia i wyszła na błonia skąd teleportowała się do siedziby Czarnego Pana.
Stanęła przed obliczem pana i uklęknęła.
-Witaj panie,czym mogę ci służyć?-Zapytała nie podnosząc się.
-Wstań i usiądź-wysyczał Voldemort.
-Słucham panie
-Jak ci idzie z rodzicami Granger?
-Panie zapewne wiesz że to trudne zadanie,a pogodzenie zadania z tym żeby ci głupcy z Zakonu się nie domyślili że jestem Cieniem wykracza za niemożliwe...lecz zrobię co rozkażesz panie-powiedziała z pokorą.
-Dobrze...Mam dla ciebie niespodziankę-Powiedział z wyraźnym zadowoleniem
~Co to może być do cholery?!-Warknęła w myślach.
-Regulusie pozwól-Powiedział a koło niego pojawił się Black.
Patrycja była zaskoczona lecz nie dała po sobie tego poznać.
-Regulus od teraz będzie cię uczył-powiedział Riddle.
-Panie przepraszam ale...że jak do cholery?!-Wybuchła-Ja z tym matołem nie będę pracować!-Warknęła zanim zdążyła pomyśleć do kogo mówi.
Miała ochotę strzelić się w pysk za to co zrobiła.
Lecz nie mogła dać poznać strachu...patrzyła tylko nienawistnie na Blacka.
-Znalazła się inteligentna-zakpił-Ciekaw jestem kim jesteś
~Nie poznał mnie?...No tak szata i maska-Pomyślała dziewczyna.
Patrycja zdjęła szatę i maskę zostając tylko w czarnych spodniach i koszulce na ramiączkach.
-Nie mów że mnie nie poznajesz Black!-Warknęła-O mało mnie ostatnio nie zabiłeś na treningu niemoto!Gdybyś nie zaatakował z zaskoczenia wygrała bym!
-Jesteś bezczelna!Nie rozwalaj mnie!Wygrała byś?! Dobre sobie!
-Skoro tak to walcz-Powiedziała i wyciągnęła różdżkę na co Black zrobił to samo.
-Spokój do cholery!-Krzyknął Voldemort-Regulusie będziesz jej opiekunem masz jej wszystkiego nauczyć!Jasne?!
-Tak panie-powiedział Regulus
-Jasne?!-Zwrócił się do White.
-Tak panie-powiedziała ubierając się w szatę i maskę.
-A teraz idźcie bo was przeklnę...-Warknął Riddle a do ich uszu doszło coś jakby "jak szczeniaki,ręce opadają".
Dziewczyna teleportowała się pod Hogwart a zaraz za nią Black.
-A ty czego tu?!-warknęła.
-Mam cię uczyć więc będę z tobą w dormitorium-powiedział lekko.
-No chyba cię popierdoliło!Przecież ja dzielę dormitorium z innymi dziewczynami!
-Dlatego pójdziesz teraz do Snapa i wymyślisz pretekst żebyś została Prefekt Naczelną-powiedział do niej jakby mówił o pogodzie.
Dziewczyna westchnęła teatralnie.
-No to chociaż nałóż na siebie zaklęcie kameleona-warknęła i ruszyła do gabinetu Mistrza Eliksirów.
Gdy tam doszła zapukała.
-Profesorze mam prośbę-powiedziała.
-Słucham-Severus zdziwił się widząc ją już poraz drugi tej nocy ale postanowił jej wysłuchać.
-Mam prośbę...Czy mogła bym zostać Prefekt Naczelną zamiast Malfoya...on ma dużo pracy...no wie pan Quiddith i te sprawy,a ja mam czas wolny więc mogę się tym zająć-powiedziała starając się jakoś oczami mu przekazać żeby czegoś nie palnął.
Snape spojrzał na nią i dzięki swoim wyczulonym zmysłom wyczuł że coś jest nie tak.
-Dobrze...idź do pana Malfoya i przekaż mu tę wiadomość,niech jeszcze dziś się przeniesie.
-Dziękuję profesorze-powiedziała i wyszła.
Skierowała swoje kroki do pokoju Prefekta Naczelnego i zapukała.
-Wejść-usłyszała.
-Siema Draco-uśmiechnęła się-Wiem jak ostatnio nażekasz na to że jesteś Naczelnym więc...od teraz ja nim będę-powiedziała uśmiechając się słodko.
-Co?-Zdziwił się.
-Nie cieszysz się?-zapytała z miną zbitego psa,ta scena była tak komiczna że opierający się o ścianę Black powstrzymywał się od śmiechu.
Draco podszedł do dziewczyny i okręcił w okół własnej osi.
-Oczywiście że się cieszę!Kocham cię mała!-Powiedział i dał jej całusa w policzek.
-No już,Draco-Zaśmiała się dziewczyna-Ale będziesz mnie tu odwiedzał?Ognista sama się nie wypije-powiedziała stojąc już na własnych nogach.
-Oczywiście-zaśmiał się-Mam dziś już sobie iść?
-Snape tak powiedział-spojrzała na niego smutno-Mówił że już późno więc lepiej żebyś już był w Pokoju Wspólnym.
-To ja idę się pakować-powiedział i skierował się do pokoju.
Wrócił po pięciu minutach.
-Gdzie masz walizkę?-Zdziwiła się.
-Zaklęcie zmniejszająco-zwiększające-Dziewczyna uderzyła się otwartą dłonią w czoło.
-To chyba przez tę godzinę-Mruknęła.
-Dobra idę mała do zobaczenia na śniadaniu-Powiedział i wyszedł.
Dziewczyna złożyła zaklęcia na drzwi i założyła maskę obojętności.
-Wyłaź Black i następnym razem staraj się nie dyszeć jakbyś maraton przebiegł!Byłam pewna że Malfoy cię odkryje-warknęła a dwa metry przed nią pojawił się Regulus.
-Ja.Nie.Dyszę!-Syknął w jej stronę,dziewczyna podeszła do niego i spojrzała mu w oczy.
-Nie.Tylko głęboko oddychasz!-Syknęła-I żebyś sobie nie myślał!Wygrała bym ten pojedynek.
-Chyba śnisz słońce-powiedział.
Dziewczyna czuła jego oddech na swoich ustach.
Pokręciła głową i wyjęła różdżkę.Przywołała wszystkie swoje rzeczy i rozłożyła je w swoim nowym pokoju.Rozejrzała się po pokoju.
-Hmm zmienimy trochę styl-mruknęła do siebie.
Zmieniła swoje ubrania w odsłaniający brzuch top i spodenki do kolan tego samego koloru.
Wypowiedziała zaklęcie i zmieniła kolor ścian na granatowy,łóżko i dywan zmieniła na kolor czarny.Wyczarowała małą biblioteczkę,barek,biurko i szafę koloru czarnego.
Uzupełniła biblioteczkę książkami,barek alkoholem,biurko pergaminami i kałamażami a szafę ubraniami.
Spojrzała na efekt swojej pracy i musiała przyznać że wyszło świetnie podobnie urządziła salon,łazienkę i ich własną małą kuchnię.
Gdy Regulus zobaczył to wszystko aż gwizdnął z podziwu.
-Masz talent dziewczyno-powiedział z podziwem w głosie.
-Dzięki jesteś drugi który widzi moje prace-powiedziała-Chcesz Whisky?
-Oczywiście-powiedział uśmiechając się przymilnie.
-Mina szczeniaka na mnie niedziała-powiedziała siadając obok Regulusa na kanapie i podając mu szklankę.
-Kto jeszcze widział twoje prace?
-Draco-zaśmiała się-Oj dowiedział się o nich w bardzo zabawny sposób
-Jaki?
-Kiedyś wkurzył mnie niesamowicie i przemalowałam mu wszystko..na wściekle różowy kolor-Jakie było jego zdziwienie gdy obudził się z różowymi włosami i w różowych bokserkach w misie-Zaśmiała się-Śmiałam się wtedy leżąc na jego podłodze...powiedział mi później że gdy mnie zobaczył cała złość na mnie wyparowała z niego...powiedział że leżąc tak na podłodze w czarnych ubraniach wyglądałam jak Upadły Anioł.
-Co mu na to powiedziałaś?
-Że nie mogę być aniołem.
-Dlaczego?-Zdziwił się Black
-On też się o to spytał...Odpowiedziałam mu wtedy że Anioły mają skrzydła...mnie moje odcięto zaraz po urodzeniu-Powiedziała-Anioły pomagają,nie zabijają są dobre-pokręciła głową i wypiła jednym łykiem całą zawartość swojej szklanki.
-Zakochałaś się kiedyś?-Wypalił
Spojrzała na niego zdziwiona ale odpowiedziała.
-Tak
-Kto to był?
-Miał na imię Natan,był wysokim niebieskookim blondynem.Był mugolakiem.To było dokładnie rok temu.:

Niebieskooka blondynka szła właśnie na lekcję eliksirów gdy na kogoś wpadła.
-Przepraszam-powiedziała odruchowo spojrzała na niebieskookiego blondyna który pomógł jej wstać.
-My się chyba nie znamy-Powiedział-Natan jestem.
-Patrycja-odpowiedziała dziewczyna.
-Nie mogłem cię wcześniej znać...
-Dlaczego?
-Nie zapomniał bym tak pięknych oczu-dziewczyna zarumieniła się-Może w ramach rewanżu zaproszę cię do Hogsmade?
-Dobrze.
Dziewczyna spotykała się z nim od miesiąca i czuła że nie mogła by bez niego żyć.
Było pięknie aż do pewnego dnia.Patrycja całowała się z Natanem na jego łóżku.
-Kocham cię-powiedziała do niego.
-Jesteś taka piękna-mruczał jej do ucha.
Tej nocy Patrycja przeżyła swój pierwszy raz i zasnęła w ramionach ukochanego.
Rano obudziła się bez Natana wstała ubrała się i poszła go szukać.
Był w łazience i mył twarz.
-Cześć kochanie-zamruczała mu do ucha dziewczyna.
-Jeszcze tu jesteś?-Patrycję zdziwiło to zdanie
-Ale...jakto?
-Byłaś tylko panienką na jedną noc wypad stąd-Serce dziewczyny rozpadło się na kawałki.
Podeszła do niego i strzeliła go w twarz.
-Ty sukinsynu!Kochałam cię!-Krzyczała i płakała na przemian.
-Ale ja ciebie nie-Powiedział lekko.
Dziewczyna wybiegła z pokoju chłopaka.

-Myślałam że zabije tego debila-Dziewczyna skończyła opowiadać i spojrzała na kompletnie zszokowanego Blacka-Jestem beznadziejna-jęknęła.
-Jak ten...Natan miał na nazwisko?-syknął Regulus.
-Shmith
-No to będę go miał na celowniku.
-Nie musisz
-Jak to?
-Grób będziesz śledził?Gdy Czarny Pan się o tym dowiedział kazał mi zabić tego gościa.

#A oto i wystrój wnętrz ;).Czekam na komentarze bo karmią wenę.





czwartek, 1 października 2015

Czytajcie! ;)

Utworzyłam stronę na facebooku ;)

https://www.facebook.com/Patrycja-White-894119157349991/timeline/

Lajkujcie ;D
Piszcie do mnie jeśli chcecie żebym coś zmieniła.
Możecie prosić o opowiadanie z różnymi parringami o hp.
Mogę udostępniać wasze blogi ;) 
Jeśli chcecie żeby blog był zadedykowany wam to napiszcie.
Macie pomysły na następny rozdział?Piszcie! :D 
#Patka ;)

Hej!

Macie jakieś pomysły co zrobi Shadow lub inny pomysł? 
Może jakiś parring?
Wypisujcie pomysły. :)
#Patka 
PS Proszę o trochę zaangażowania na stronce ;)

wtorek, 29 września 2015

Miniaturka-Siostra Mike


W wielkiej sali odbywało się właśnie śniadanie gdy do sali dumnym krokiem weszła postać w masce i czarnych szatach.
Śmierciożerca-pomyśleli wszyscy
-Dyrektorze Dumbledor prosiłabym o natychmiastowe usunięcie z sali klas roczników od pierwszych po szóste.Chciałabym aby w tej sali pozostały jedynie klasy siódme i cała kadra nauczycielska czyli Minerwa McGonagall,Sybilla Trawley,Syriusz Black,Remus Lupin,Severus Snape,innych i oczywiście ciebie Albusie też prosiłabym o pozostanie na miejscu-powiedziała i zdjęła maskę.Wszyscy ją znali prawa ręka Czarnego Pana Patrycja White ale tylko Severus Snape i Albus Dumbledor wiedzieli że nie przyszła tu by zabijać niewinnych.
Śmierciożerczyni padła na kolana.
-Zabili ją Albusie-wyszeptała i Severus wiedział czyja to wina.-Zabili ją i to wszystko twoja wina!-Severus podbiegł i przytrzymał wstającą kobietę gotową do walki.-Gdyby nie twoja durna misja moja mała siostrzyczka nadal by żyła!-Krzyczała-Czarny Pan dowiedział się że ja i Snape jesteśmy szpiegami,gdyby nie ta durna misja Mike dalej by żyła!Zabili ją bo ty nie chciałeś przenocować jej w Hogwarcie!Za dziesięć minut będą tu śmierciożercy!To wszystko twoja wina!Ile zginie dziś osób dla "większego dobra" jak zwykłeś mawiać?Przyznaj się Dumbledor że to ty zabiłeś Potterów za ich niesubordynację!Niech Harry i Syriusz wiedzą przez kogo stracili rodzinę i przyjaciół!Mów ty podły zdrajco!Jesteś gorszy niż cały Slytherin ze Salazarem na czele razem wziętych!-Wykrzyczała wszystko co miała na sercu przez te wszystkie lata szpiegowania.-I wiecie co Albus Pecival Wulfryk Brian Dumbledor teraz zrobi-Zapytała uśmiechając się szaleńczo i obracając  dokoła własnej osi-Rzuci na WAS Oblivate a na MNIE Avadę.Żyć nie umierać pomiędzy dwoma Czarnymi Panami!Ale wiesz Albusie-Powiedziała celując w dyrektora różdżką-Mam  dość-powiedziała lekko.
-Co chcesz zrobić moja droga?
-Mam zamiar iść teraz walczyć o Hogwart.Ale najpierw powiem komuś że go kocham.-Powiedziała i pocałowała Snapa.-Severusie uczynisz mi ten zaszczyt i będziesz walczyć ze mną ramię w ramię przeciwko Voldemortowi.Dwoje wyklętych przez tych dobrych i przez tych złych będziemy idealną parą.-Oznajmiła z uśmiechem
-Oczywiście moja droga.-Powiedział i zwrócił się do dyrektora-A z tobą policzę się po walce-oznajmił chłodno.


#Moja pierwsza miniaturka ;) -Patka :D

Czytam=Komentuję ;) Potrzeba mi opinii ;) :*

poniedziałek, 21 września 2015

Rozdział 5 "Cień"



~ <----Taki znaczek to jest rozmowa w myślach czy coś wypowiedziane w myślach
Stanęli przed chimerą.
-Zna pan hasło?-zapytała niepewnie.
-Cytrynowy sorbet-powiedział a ich oczom ukazały się schody.
-Panie przodem
Gentleman się znalazł-zaśmiała się Patrycja w myślach ale ruszyła pierwsza.

Gdy dotarli do gabinetu zapukali i usłyszawszy ciche "wejść" ruszyli.

-Witam panno White,Severusie-uśmiechnął się dobrotliwie Dyrektor-Co was do mnie sprowadza?
-Panna White chce szpiegować jako Cień dla Zakonu Feniksa-Powiedział Snape
-Cień?-Zdziwił się i spojrzał na dziewczynę-Tak młoda,a ma już tyle zabójstw na sumieniu-mówił Dyrektor nie wiedząc jaki ból sprawia dziewczynie-Taka młoda a już musiała zabijać,torturować i niszczyć innym życie-Dyrektor się rozkręcał a Snape widział jak dziewczyna kuli się w sobie,spuszcza głowę i mocno zaciska oczy-Taka młoda a zniszczyła życie tylu ludziom,zrobiła tyle złego...-Monolog został przerwany przez Snapa.
-Dumbledor do cholery co ty robisz?!Spójrz na nią!-pokazał na dziewczynę-Myślisz że ona nie żałuje?!Mnie wybaczyłeś a robiłem podobnie!
-Może pokaże wspomnienia-mruknęła dziewczyna patrząc na swoje buty.
-Przepraszam dziecko że tak się zachowałem ale musiałem sprawdzić czy chociażby trochę żałujesz-powiedział a Patrycja podniosła głowę,spojrzała na niego nienawistnie i podeszła o kilka kroków bliżej.
-Żałuje i to nawet nie wiesz jak bardzo Dumbledor-warknęła i stanęła metr od niego-A ty byś nie żałował gdyby własna matka zostawiła cię ojcu psychopacie na usługi Voldemorta?!Moja matka dokładnie wiedziała co ojciec ze mnie zrobi i wiedziała kim się stanę przez niego!Ojciec wytresował mnie jak psa!Podejdź,zabij,torturuj,niszcz marzenia,niszcz psychikę!Myślisz że zabić to ot tak machnąć różdżką?!Nie!Każda zbrodnia zabiera kawałek mojej duszy!Ale przecież muszę wykonywać rozkazy moich panów!Ojciec mówi bądź najlepsza,podlizuj się każdemu śmierciożercy,bądź bezwzględna a Voldemort mówi bądź posłuszna,zabijaj,torturuj!No przecież to raj na ziemi i po co żałować-Wykrzyczała wszystko co jej od zawsze leżało na sercu.

Dziewczyna spojrzała na zszokowanych Dyrektora i Snapa i zakryła dłonią usta.

~Ja to wszystko wykrzyczałam?-pomyślała-Shadow-szepnęły jej myśli.
~Musiałam to powiedzieć-powiedziała Shadow w jej myślach-Ja nie tylko jestem tą częścią Cienia w tobie ale także mogę ci pomagać.To co powiedziałam to była czysta prawda.Mogłam jeszcze dodać jaka jesteś słaba!-warknęła Shadow w myślach dziewczyny a ta złapała się za głowę bo poczuła ból w czaszce-Jesteś niczym!Matka nie zostawiła by cię gdybyś była coś warta!
-Przestań!-Krzyknęła na głos dziewczyna-To nieprawda!Przestań!-Krzyczała
~To prawda słońce!Gdyby nie ja nic byś nie osiągnęła u Czarnego Pana!-Krzyczała Shadow w jej myślach-Pamiętaj że raz zabiłaś beze mnie pamiętasz kogo?-podpuszczała ją Shadow.
-Shadow!Przestań!Ja tego nie chciałam!Ja musiałam go zabić!Malfoy i McNair byli ze mną żeby zobaczyć jak to jest być Cieniem!Przecież wiesz że nie zrobiła bym tego!-Krzyknęła Patrycja i upadła na kolana co otrzeźwiło Snapa.
-White spójrz na mnie!-Warknął nie wiedząc co się dzieje.
Dziewczyn spojrzała mu w oczy.
-Co się dzieje?-zapytał
-Użyj Legilimencji posłuchaj co ona mówi-powiedziała
Snape spojrzał w jej oczy i usłyszał głos jakby White ale taki inny dziwnie podobny ale inny.
~Przecież wiesz że to twoja wina i Malfoy z McNairem nie mieli nic z tym wspólnego,akurat gdy zabijałaś Susan Bones mnie nie było przy tobie nie kazałam ci nic zrobić robiłaś wszystko sama!-Krzyczał obcy dla Snapa głos w głowie dziewczyny.
I nagle wszystko ucichło a Patrycja wstała.
-To prawda-powiedziała i spojrzała na zdumionego Dumbledora-Przecież to moja wina.Zabiłam Susan Bones bez mrugnięcia ją torturowałam...ją i jej rodzinę.Przecież ktoś taki jak ja się nie zmienia!Jestem potworem nie jestem wam potrzebna i tak nikt z Feniksów nie będzie mi ufał!-Krzyknęła i wybiegła z gabinetu.
-Severusie co słyszałeś w jej głowie?-Zapytał zdziwiony Dyrektor.
-Czasem u Cieni pojawia się wewnętrzny głos u niej nosi on jej drugie imię...Shadow...bo tak się nazywa była przy każdej zbrodni White i raz kiedy byli z nią Malfoy i McNair żeby sobie popatrzeć Shadow zniknęła a Susane Bons zabiła sama Patrycja przez co teraz uważa że jest potworem godnym Voldemorta-Opowiedział Dyrektorowi Snape.
-Severusie...źle zrobiłem że sprawdzałem tą dziewczynę ale przecież wiesz że musiałem-Tłumaczył się Dyrektor.
-Wiem Albusie ale podejrzewam że ta dziewczyna ma przeszłość gorszą odemnie...ta moja zostawiła straszne ślady na ciele a niewielkie na psychice a u niej jest właśnie odwrotnie.

Tymczasem dziewczyna biegła na błonia bo tylko tam czuła się bezpieczna.
Była już prawie przy wyjściu na błonia gdy na kogoś wpadła.Oboje upadli na ziemię.
-Przepraszam-szepnęła dziewczyna i spojrzała na kogo wpadła-Przepraszam Potter
-Widzę że nie tylko ja mam gorszy dzień-uśmiechnął się i pomógł wstać dziewczynie-Idziesz na błonia?-Zapytał jakby od niechcenia.
-Tak-powiedziała-Idziesz ze mną?-zapytała niepewnie
-Ja?-Zdziwił się na co dziewczyna zaśmiała się.
-A czy jest tu gdzieś inny Harry Potter?-Zaśmiała się ponownie
-Żeby później nie było...-powiedział i szepnął konspiracyjnie-...To ja cię na spacer zaprosiłem-zaśmiał się.
-Oczywiście Złoty Chłopcze...Chodź-Powiedziała i ruszyli do wyjścia.

Usiedli na moście.
-Może żeby było milej mówmy sobie po imieniu?-Zapytał Złoty Chłopak
-Dobrze Harry-Uśmiechnęła się a Harry uznał że to najpiękniejszy uśmiech jaki kiedy kolwiek widział.
-No więc...Co cię tak zmartwiło?-Zapytał.
Dziewczyna spojrzała chłopakowi w oczy i opowiedziała o  wspomnieniach,rozmowie w gabinecie dyrektora,o tym kogo ma zabić i kim ona sama jest.
-Jesteś Cieniem?!-Zdziwił się
-Tak...Ale Harry ja chcę pomóc Zakonowi ale boję się że Feniksy jeśli dowiedzą się o zabójstwie Susan mnie znienawidzą-Zalała się łzami-Proszę Harry nie mów o tym nikomu z Granger chcę porozmawiać sama może dzisiaj o dwudziestej we czwórkę porozmawiamy...Ja,Ty,Granger i Weasley?-Harry przytulił dziewczynę
-Nie powiem nikomu ale pamiętaj że masz we mnie oparcie...dotąd myślałem że jesteś jak Malfoy ale teraz wiem że ty jesteś do takiego zachowania przymuszana a co do spotkania to dobrze-Powiedział.
-Draco ma sytuację podobną do mnie...jego też przymuszają do śmierciożerstwa dlatego właśnie jesteśmy dobrymi znajomymi nie przyjaciółmi ale też nie wrogami-Powiedziała
-Jak to?-Zdziwił się chłopak
-To nie tak że Draco chcę być śmierciożercą...zmusza  go do tego ojciec...musi udawać podłego tak jak ja muszę przed innymi-Powiedziała i spojrzała w oczy Pottera-Harry?
-Słucham.
-Wiem że to może dziwne ale...jesteś moim pierwszym przyjacielem...może to dziwne że skoro rozmawiamy dopiero dwie godziny to uważam cię za przyjaciela ale...czuję między nami więź-oznajmiła na co chłopak uśmiechnął się-Harry nie zostawisz mnie prawda?
-Wiem o czym myślisz ja też czuję tą więź...i...nie...nie zostawię cię-powiedział-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz-przytulił ją mocniej a dziewczyna wtuliła się w niego i wdychała jego perfumy.
-Zaraz musimy iść do twoich przyjaciół-powiedziała dziewczyna po jakimś czasie.
-Dobrze...wyślę im patronusy że będziemy w Pokoju Życzeń-powiedział Harry i ramię w ramię ruszyli w stronę zamku.
Dotarli do Pokoju Życzeń i weszli.
-Cześć Herm,Ron-Uśmiechnął się wesoło Potter.
-O czym chciałeś porozmawiać Harry?-Zapytała Granger a chłopak odsunął się.
-Ona musi wam coś powiedzieć-Pokazał na dziewczynę obok siebie.
-Ona!-Ryknął Weasley
-Tak moja przyjaciółka-Podkreślił ostatnie słowo-chcę z wami porozmawiać.
-Przyjaciółka?-Zdziwiła się Granger.
-Tak przyjaciółka jeśli dacie mi opowiedzieć całą jej historię zapewne zostanie i waszą przyjaciółką-Powiedział Potter-Usiądźmy
Cała czwórka usiadła na fotelach dziewczyna opowiedziała im wszystko od ojca aż po gabinet Dumbledora.
-Podsumujmy ojciec od małego tresował cię żebyś została Cieniem,matka cię zostawiła,Zabijałaś i tym podobne,a teraz chcesz zostać Feniksem bo masz dość i chcesz się przysłużyć Zakonowi,plus masz swoje alter ego...Shadow-Podsumował Weasley.
-Tak-mruknęła dziewczyna.
-Patrycja ma jeszcze jedną sprawę-Harry szturchnął Patrycję łokciem
-Granger...-zaczęła
-Mów na po imieniu-skinęła na siebie i Rona.
-Hermiono...Voldemort zlecił mi...-spojrzała w oczy dziewczynie-...Zabicie twoich rodziców-Powiedziała na jednym wdechu.
Granger miała oczy wielkości galeonów.
-Nie zrobisz tego!-Krzyknęła
-Oczywiście że nie-Odpowiedziała.
~Oczywiście że tak!-Krzyknęła Shadow w jej myślach.
-Shadow przestań!-Warknęła White.
~Może powinnaś mnie uwolnić przecież znasz zaklęcie-Namawiała Shadow
-Ani.Mi.Się.Śni-warknęła i syknęła gdy poczuła tępy ból w czaszce-Proszę przestań-szepnęła.
~Ani mi się śni maleńka dopóki mnie nie uwolnisz-Odpowiedziała
-Patka co się dzieje-Zapytał Harry.
-To Shadow...Chce wolności.
-Jak to?-zdziwił się chłopak.
-Jest zaklęcie...
~Powiedz je!
-...które uwolniło by moje alter ego tak że ona mogłaby się pojawiać koło mnie kiedy chce w ludzkiej postaci-Powiedziała White.
~Zrób to!-Ryknęła Shadow na co Patrycja krzyknęła z bólu.
-Przestań proszę przestań-Z nadgarstka dziewczyny poleciała krew.
-Wypuść ją-Powiedziała Granger.
-Co?-Zdziwiła się Patrycja.
-Ona cię zabije!Wypuść ją!-Krzyknęła Hermiona.
-Dobrze! 
~Mów!
-Mi nisi alter ego dimidium*-Powiedziała White i przy niej zmaterializowała się jej kopia tylko z oczami koloru jasnego złota-Shadow?-Zdziwiła się dziewczyna.
-Wreszcie mam swoje ciało-powiedziała Shadow.
-Cieszysz się-Warknęła Patrycja-Nie na twoim sumieniu sumieniu są twoje zbrodnie tylko na moim!
-Złotko Susan Bones to ty zabiłaś-Zaśmiała się perfidnie-I teraz zabijać dla Czarnego Pana będziesz ty.
Na twarzy Patrycji wymalował się istny szok i przerażenie po chwili jednak zmieniły się w spokój.
-Widzisz zrozumiałaś-Zaśmiała się ponownie
-Pamiętaj że powiedziałam w zaklęciu Mi nisi alter ego dimidium czyli nie będziesz w pełni sama mogę cię przywołać i uwięzić kiedy chcę teraz to ja mam władzę-Teraz to Patrycja zaśmiała się perfidnie.



*uwolnić moją drugą połówkę w połowie-przynajmniej o to mi chodziło xD

#Co tam u was? ;D