wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 9 "Cień"

Patrycja siedziała właśnie w salonie gdy poczuła pieczenie Mrocznego Znaku.
Zdziwiła się lecz ubrała szaty śmierciożercy i aportowała się do Riddle Manor.
-Witaj panie-Skłoniła się po czym rozejrzała po sali.
Byli tam wszyscy śmierciożercy oprócz Snapa i Dracona.
-Usiądź moja droga-Powiedział Lord-Mam dla was niesamowitą wiadomość!
Po sali rozeszły się pomruki zdziwienia.
-Panie...dlaczego nie ma Snapa i Dracona?
-Zdradzili nas!Byli po stronie Zakonu!-Powiedział-Już jutro zakończymy tę farsę.Już jutro opanujemy świat!-Patrycja aż wciągnęła głośno powietrze-Odwołuję wam wszystkie misje i tym podobne!Przygotujcie się na jutrzejszą wojnę!-Powiedział i zniknął.Patrycja z totalnym mętlikiem w głowie aportowała się przed Hogwart.
Z totalnym szokiem na twarzy weszła do gabinetu dyrektora akurat w środku zebrania Zakonu Feniksa.
Z totalnym ogłupieniem na twarzy stanęła przed Feniksami.
-Już jutro wojna-Powiedziała cicho-Czarny Pan odkrył że Draco i Snape są szpiegami.
Wyszła z gabinetu zostawiając wszystkich z takimi samymi jak jej minami.
Zmieniła swoje ubranie na normalne i wyszła na błonia.
Usiadła na pomoście i spojrzała na księżyc.
-Więc to już jutro...-Powiedziała do siebie-Już jutro rozstrzygnie się walka dobra ze złem.Już jutro-Spojrzała przed siebie-Po której stronie stanąć?-Prychnęła-Dlaczego ja się zastanawiam?Przecież to oczywiste że stanę po stronie Zakonu-Powiedziała-Cholerne życie szpiega-Warknęła wyjęła paczkę papierosów i zapaliła.
-Nie wiedziałam że palisz-Usłyszała.
Odwróciła się i spojrzała na osobę która to powiedziała.
Koło niej usiadła Shadow.
-Nie znalazłaś jej-Stwierdziła Patrycja.
-Ona nie żyje-Powiedziała.
-Co?
-Twój ojciec rok po tym jak uciekła znalazł ją i zabił-Powiedziała Shadow.
Patrycja skinęła smętnie głową.
-Słyszałaś że jutro ma być wojna?-Zapytała.
-Tak-Powiedziała i spojrzała na Patrycję.
-Wiesz że jesteś wolna i możesz uciec...W każdej chwili-Powiedziała White.
-Wróciłam po to aby cię chronić-Powiedziała czym zszokowała dziewczynę.
-Dlaczego?-Zapytała.
-Bez ciebie nie istniałabym więc chcę ci pomóc-Powiedziała.
Patrycja przytuliła ją jak siostrę i szepnęła.
-Dziękuję że jesteś.


Następnego dnia dziewczyny wstały i ubrały się w czarne koszule,ciemne jeansy i sportowe buty.
-Idziemy?-Zapytała Patrycja przed wejściem do Wielkiej Sali gdzie mieli się zebrać wszyscy do pomocy Zakonowi.
-Idziemy-Powiedziała Shadow i razem weszły do sali.
Wszystkie oczy zwróciły się w ich stronę.
Nikt nie spodziewał się że najlepszy Cień stanie po ich stronie.
-Dyrektorze-Skinęła głową Patrycja-To jest moje alter ego Shadow.Będzie pomagać nam w walce-Powiedziała i posłała ciepły zupełnie nie podobny do niej uśmiech Shadow.
-Szkoda że nie możemy mieć po swojej stronie więcej takich jak ty-Powiedział smętnie Dumbledor.
Patrycja spojrzała na niego po czym pstryknęła palcami.
-Shadow zostań tu dopóki nie wrócę-Powiedziała i wybiegła z sali.
Aportowała się w jedyne miejsce gdzie ON mógł być.
Stanęła przed domem jednego z najlepszych śmierciożerców.
Weszła do środka nawet nie pukając.
Stanęła w salonie dokładnie przed nim.Wyciągnęła rękę w jego stronę.
-Idziesz?-Zapytała.
-A co będę z tego miał?-Zapytał mężczyzna.
-Jeśli przeżyjemy wojnę zrobię co zechcesz-Powiedziała.
Przyjżał się jej i stanął przed nią.
-Co zechcę?
-Co zechcesz-Powiedziała i schyliła głowę.
Jasper spojrzał na nią z chytrym uśmieszkiem.
-Zgadzam się-Powiedział i aportował się z dziewczyną do Hogwartu.
Patrycja wysłała jeszcze patronusa Regulusowi że jeśli chce być po ich stronie ma zjawić się za chwilę w Wielkiej Sali.
Jasper wszedł do WS razem z dziewczyną.
Stanęli przed Dumbledorem odprowadzani zdumionymi spojrzeniami.
-On stanie po naszej stronie-Powiedziała.
-Skąd ta pewność?!-Krzyknął ktoś z Zakonu.
-Bo powiedziałam że zrobię co zechce jeśli pomoże nam-Powiedziała tak żeby wszyscy ją słyszeli.
-Ale że kurwa jak!?-Usłyszeli wściekły krzyk Regulusa Blacka.
-Ale że tak-Zaśmiał się wrednie Jasper-Jak Zakon wygra wojnę to będę mógł nawet przelecieć White!-Na widok wściekłej miny Blacka uśmiechnął się ironicznie.
Regulus w jednej chwili znalazł się przed nim.
-Chyba śnisz!Już wolę aby ten cholerny Zakon przegrał niż żebyś jej dotykał!-Krzyknął.
-Black!Co ty gadasz?!Chcesz żeby Voldemort wygrał?!-Krzyknęła zdumiona dziewczyna.
-Tak!Już wolę to niż żeby ON dotykał ciebie!-Krzyknął Black.
-Dlaczego?!-Zdziwiła się.
-BO CIĘ KOCHAM!-Podszedł do niej i pocałował ją.
O dziwo oddała pocałunek.
-Kochasz?-Zdziwiła się gdy oderwali się od siebie.
-Kocham i nie pozwolę aby takie ścierwo dotykało cię-Powiedział patrząc jej w oczy.
Dziewczyna spojrzała na Regulusa lecz nie powiedziała nic.
Spojrzała na Jaspera.
-Umowa zerwana-Powiedziała.
O dziwo Jasper uśmiechnął się i zaklaskał w dłonie.
-No wreszcie kuzynie!Już myślałem że Regi nigdy się nie przyzna że cie kocha-Zaśmiał się przyjaźnie.
Patrycja spojrzała na nich obu i pocałowała Regulusa.
-Ja też cię kocham.

-Zaczyna się!-Krzyknął Dumbledor.






czwartek, 19 listopada 2015

Rozdział 8 "Cień"


Zapraszam do komentowania :)
______________________________________________________

-Jakiej?-Zapytała White.
-Ty będziesz u mnie w domu gotować przez dwa tygodnie a Tom daruje ci życie-Powiedział lekko.
-Chyba kpisz-Prychnęła wściekle.
-Zaczynasz od dzisiaj-Powiedział Riddle a Patrycja spojrzała nienawistnie na obu.
-Nie łatwiej byłoby mnie zabić?-Zapytała spoglądając na Riddla.
-Masochistka-Mruknął Jasper.
-Nie zabiję cię ale twoich przyjaciół jeśli Jasper nie będzie z ciebie zadowolony-Patrycja spojrzała zszokowana na Toma.
-Dobrze...Zrobię to ale zostaw ich w spokoju-Powiedziała.
-Świetnie.No to idziemy-Powiedział Jasper.

Aportowali się przed mały dwu piętrowy dom w Londynie.
Weszli do środka domu a Jasper spojrzał na White.
-Tam jest kuchnia-Wskazał na pomieszczenie z lewej strony-Na górze są dwa pokoje.Twój i mój mój jest po prawej twój po lewej-Powiedział i wszedł do kuchni.
Pomieszczenie było po prostu ładne bez przepychu normalna kuchnia ale w barwach Slytherinu.
-A jakże-Mruknęła
Mężczyzna usiadł przy stole i oparł twarz o rękę.
~Wygląda jak dziecko-Zaśmiała się w myślach dziewczyna.
Jasper mierzył dziewczynę spojrzeniem.
-Śniadanie jemy o ósmej,obiad jemy o szesnastej a kolację o dwudziestej-Powiedział i spojrzał na niezadowoloną minę dziewczyny-Co jest?-Zapytał
-Śniadanie zrobię ci wcześniej bo o ósmej mam zajęcia-Powiedziała i spojrzała na zegar-To ja zacznę robić obiad-Powiedziała widząc że jest piętnasta.
-Na zajęcia nie będziesz chodzić przez te dwa tygodnie-Powiedział lekko.
Patrycja stanęła jak wryta i spojrzała wściekła na mężczyznę.
-No chyba sobie jaja robisz-Warknęła-Muszę chodzić na zajęcia bo jeśli nie zaliczę wszystkich sprawdzianów z Eliksirów,Zaklęć i OPCM na co najmniej Powyżej Oczekiwań to nie przyjmą mnie na...-Aurora.Dodała w myślach.
Mężczyzna przyjrzał jej się po czym wstał i podszedł do niej.
-Na?-Zapytał przybliżając się.
Patrycja cofała się aż natrafiła na blat.
-Nieważne-Powiedziała próbując odejść lecz mężczyzna oparł ręce po obu stronach dziewczyny i przybliżył się na tyle że stykali się ciałami.
-Ważne-Powiedział-Bo zważ na to że to co powiedziałaś może znaczyć że chcesz być aurorem-Patrycja spojrzała wystraszona na mężczyznę.
-N-nie ja tylko...znaczy...to nie tak...ja..to zupełnie nie to...ja chciałam być magomedykiem na oddziale czarnej magii-Powiedziała wymyślając na poczekaniu.
-Naprawdę?-Zapytał przybliżając usta do jej ust.
-Tak-Powiedziała patrząc mu hardo w oczy.
Do pomieszczenia wpadł jak burza Regulus Black.
-White!Co tu się na cholerną brodę cholernego Merlina dzieje!-Krzykną wściekły.
Jasper spojrzał na Blacka i uśmiechnął się.
-Cześć Regi!
-Zamknij się-Warknął-A ty marsz z powrotem do Hogwartu!Jestem twoim nauczycielem i bez mojego pozwolenia nie powinnaś w ogóle kichnąć!Ja cię szukam idiotko a ty siedzisz sobie i obściskujesz się z najlepszym przyjacielem Czarnego Pana!Jak ja cię dorwę na treningu to się gówniaro nie pozbierasz!-Krzyczał wściekły na dziewczynę.
-Uspokój się do cholery i nie krzycz bo nie robisz na nikim wrażenia-Warknęła dziewczyna-Wiesz dlaczego tu jestem?Bo Czarny cholery Pan mi kazał,inaczej ludzie tacy jak Draco czy ty leżeli by dwa metry pod ziemią!Więc nie rób mi wyrzutów że od teraz przez następne dwa tygodnie będę robić za kucharkę u "Najlepszego przyjaciela Czarnego Pana"-Powiedziała wściekła i wróciła do gotowania.
-Jasper-Warknął Regulus przeciągając litery.
-Słucham-Powiedział z kpiącym uśmieszkiem i zaczął się przyglądać dziewczynie z lubieżnym uśmiechem.
-Ani.Mi.Się.Waż-Syknął przez zaciśnięte zęby Black.
~Czemu ja jestem zazdrosny o tę smarkulę?-Warknął w myślach Black.
Gotowało się w nim gdy widział jak Jasper patrzy na White.
-Bo co?-Zapytał.
-Bo potraktuję cię najgorszą klątwą jaką znam-Syknął-Dotknij ją tylko a się nie pozbierasz!
-Oj bo się boję-Powiedział Jasper i podszedł do dziewczyny.
-Nawet nie próbuj-Warknął Black.
Jasper spojrzał tylko na niego kpiąco i odwrócił dziewczynę po czym wpił się w jej usta.
Patrycja tkwiła przez chwilę w szoku po czym wyciągnęła różdżkę i rzuciła na niego Crucio.
-Dotknij mnie jeszcze raz a zobaczysz co to znaczy piekło!-Krzyknęła na niego i zdjęła klątwę.
Black myślał że padnie ze śmiechu śmiał się tak jak jeszcze nigdy.