wtorek, 29 września 2015
Miniaturka-Siostra Mike
W wielkiej sali odbywało się właśnie śniadanie gdy do sali dumnym krokiem weszła postać w masce i czarnych szatach.
Śmierciożerca-pomyśleli wszyscy
-Dyrektorze Dumbledor prosiłabym o natychmiastowe usunięcie z sali klas roczników od pierwszych po szóste.Chciałabym aby w tej sali pozostały jedynie klasy siódme i cała kadra nauczycielska czyli Minerwa McGonagall,Sybilla Trawley,Syriusz Black,Remus Lupin,Severus Snape,innych i oczywiście ciebie Albusie też prosiłabym o pozostanie na miejscu-powiedziała i zdjęła maskę.Wszyscy ją znali prawa ręka Czarnego Pana Patrycja White ale tylko Severus Snape i Albus Dumbledor wiedzieli że nie przyszła tu by zabijać niewinnych.
Śmierciożerczyni padła na kolana.
-Zabili ją Albusie-wyszeptała i Severus wiedział czyja to wina.-Zabili ją i to wszystko twoja wina!-Severus podbiegł i przytrzymał wstającą kobietę gotową do walki.-Gdyby nie twoja durna misja moja mała siostrzyczka nadal by żyła!-Krzyczała-Czarny Pan dowiedział się że ja i Snape jesteśmy szpiegami,gdyby nie ta durna misja Mike dalej by żyła!Zabili ją bo ty nie chciałeś przenocować jej w Hogwarcie!Za dziesięć minut będą tu śmierciożercy!To wszystko twoja wina!Ile zginie dziś osób dla "większego dobra" jak zwykłeś mawiać?Przyznaj się Dumbledor że to ty zabiłeś Potterów za ich niesubordynację!Niech Harry i Syriusz wiedzą przez kogo stracili rodzinę i przyjaciół!Mów ty podły zdrajco!Jesteś gorszy niż cały Slytherin ze Salazarem na czele razem wziętych!-Wykrzyczała wszystko co miała na sercu przez te wszystkie lata szpiegowania.-I wiecie co Albus Pecival Wulfryk Brian Dumbledor teraz zrobi-Zapytała uśmiechając się szaleńczo i obracając dokoła własnej osi-Rzuci na WAS Oblivate a na MNIE Avadę.Żyć nie umierać pomiędzy dwoma Czarnymi Panami!Ale wiesz Albusie-Powiedziała celując w dyrektora różdżką-Mam dość-powiedziała lekko.
-Co chcesz zrobić moja droga?
-Mam zamiar iść teraz walczyć o Hogwart.Ale najpierw powiem komuś że go kocham.-Powiedziała i pocałowała Snapa.-Severusie uczynisz mi ten zaszczyt i będziesz walczyć ze mną ramię w ramię przeciwko Voldemortowi.Dwoje wyklętych przez tych dobrych i przez tych złych będziemy idealną parą.-Oznajmiła z uśmiechem
-Oczywiście moja droga.-Powiedział i zwrócił się do dyrektora-A z tobą policzę się po walce-oznajmił chłodno.
#Moja pierwsza miniaturka ;) -Patka :D
Czytam=Komentuję ;) Potrzeba mi opinii ;) :*
poniedziałek, 21 września 2015
Rozdział 5 "Cień"
~ <----Taki znaczek to jest rozmowa w myślach czy coś wypowiedziane w myślach
Stanęli przed chimerą.
-Zna pan hasło?-zapytała niepewnie.
-Cytrynowy sorbet-powiedział a ich oczom ukazały się schody.
-Panie przodem
Gentleman się znalazł-zaśmiała się Patrycja w myślach ale ruszyła pierwsza.
Gdy dotarli do gabinetu zapukali i usłyszawszy ciche "wejść" ruszyli.
-Witam panno White,Severusie-uśmiechnął się dobrotliwie Dyrektor-Co was do mnie sprowadza?
-Panna White chce szpiegować jako Cień dla Zakonu Feniksa-Powiedział Snape
-Cień?-Zdziwił się i spojrzał na dziewczynę-Tak młoda,a ma już tyle zabójstw na sumieniu-mówił Dyrektor nie wiedząc jaki ból sprawia dziewczynie-Taka młoda a już musiała zabijać,torturować i niszczyć innym życie-Dyrektor się rozkręcał a Snape widział jak dziewczyna kuli się w sobie,spuszcza głowę i mocno zaciska oczy-Taka młoda a zniszczyła życie tylu ludziom,zrobiła tyle złego...-Monolog został przerwany przez Snapa.
-Dumbledor do cholery co ty robisz?!Spójrz na nią!-pokazał na dziewczynę-Myślisz że ona nie żałuje?!Mnie wybaczyłeś a robiłem podobnie!
-Może pokaże wspomnienia-mruknęła dziewczyna patrząc na swoje buty.
-Przepraszam dziecko że tak się zachowałem ale musiałem sprawdzić czy chociażby trochę żałujesz-powiedział a Patrycja podniosła głowę,spojrzała na niego nienawistnie i podeszła o kilka kroków bliżej.
-Żałuje i to nawet nie wiesz jak bardzo Dumbledor-warknęła i stanęła metr od niego-A ty byś nie żałował gdyby własna matka zostawiła cię ojcu psychopacie na usługi Voldemorta?!Moja matka dokładnie wiedziała co ojciec ze mnie zrobi i wiedziała kim się stanę przez niego!Ojciec wytresował mnie jak psa!Podejdź,zabij,torturuj,niszcz marzenia,niszcz psychikę!Myślisz że zabić to ot tak machnąć różdżką?!Nie!Każda zbrodnia zabiera kawałek mojej duszy!Ale przecież muszę wykonywać rozkazy moich panów!Ojciec mówi bądź najlepsza,podlizuj się każdemu śmierciożercy,bądź bezwzględna a Voldemort mówi bądź posłuszna,zabijaj,torturuj!No przecież to raj na ziemi i po co żałować-Wykrzyczała wszystko co jej od zawsze leżało na sercu.
Dziewczyna spojrzała na zszokowanych Dyrektora i Snapa i zakryła dłonią usta.
~Ja to wszystko wykrzyczałam?-pomyślała-Shadow-szepnęły jej myśli.
~Musiałam to powiedzieć-powiedziała Shadow w jej myślach-Ja nie tylko jestem tą częścią Cienia w tobie ale także mogę ci pomagać.To co powiedziałam to była czysta prawda.Mogłam jeszcze dodać jaka jesteś słaba!-warknęła Shadow w myślach dziewczyny a ta złapała się za głowę bo poczuła ból w czaszce-Jesteś niczym!Matka nie zostawiła by cię gdybyś była coś warta!
-Przestań!-Krzyknęła na głos dziewczyna-To nieprawda!Przestań!-Krzyczała
~To prawda słońce!Gdyby nie ja nic byś nie osiągnęła u Czarnego Pana!-Krzyczała Shadow w jej myślach-Pamiętaj że raz zabiłaś beze mnie pamiętasz kogo?-podpuszczała ją Shadow.
-Shadow!Przestań!Ja tego nie chciałam!Ja musiałam go zabić!Malfoy i McNair byli ze mną żeby zobaczyć jak to jest być Cieniem!Przecież wiesz że nie zrobiła bym tego!-Krzyknęła Patrycja i upadła na kolana co otrzeźwiło Snapa.
-White spójrz na mnie!-Warknął nie wiedząc co się dzieje.
Dziewczyn spojrzała mu w oczy.
-Co się dzieje?-zapytał
-Użyj Legilimencji posłuchaj co ona mówi-powiedziała
Snape spojrzał w jej oczy i usłyszał głos jakby White ale taki inny dziwnie podobny ale inny.
~Przecież wiesz że to twoja wina i Malfoy z McNairem nie mieli nic z tym wspólnego,akurat gdy zabijałaś Susan Bones mnie nie było przy tobie nie kazałam ci nic zrobić robiłaś wszystko sama!-Krzyczał obcy dla Snapa głos w głowie dziewczyny.
I nagle wszystko ucichło a Patrycja wstała.
-To prawda-powiedziała i spojrzała na zdumionego Dumbledora-Przecież to moja wina.Zabiłam Susan Bones bez mrugnięcia ją torturowałam...ją i jej rodzinę.Przecież ktoś taki jak ja się nie zmienia!Jestem potworem nie jestem wam potrzebna i tak nikt z Feniksów nie będzie mi ufał!-Krzyknęła i wybiegła z gabinetu.
-Severusie co słyszałeś w jej głowie?-Zapytał zdziwiony Dyrektor.
-Czasem u Cieni pojawia się wewnętrzny głos u niej nosi on jej drugie imię...Shadow...bo tak się nazywa była przy każdej zbrodni White i raz kiedy byli z nią Malfoy i McNair żeby sobie popatrzeć Shadow zniknęła a Susane Bons zabiła sama Patrycja przez co teraz uważa że jest potworem godnym Voldemorta-Opowiedział Dyrektorowi Snape.
-Severusie...źle zrobiłem że sprawdzałem tą dziewczynę ale przecież wiesz że musiałem-Tłumaczył się Dyrektor.
-Wiem Albusie ale podejrzewam że ta dziewczyna ma przeszłość gorszą odemnie...ta moja zostawiła straszne ślady na ciele a niewielkie na psychice a u niej jest właśnie odwrotnie.
Tymczasem dziewczyna biegła na błonia bo tylko tam czuła się bezpieczna.
Była już prawie przy wyjściu na błonia gdy na kogoś wpadła.Oboje upadli na ziemię.
-Przepraszam-szepnęła dziewczyna i spojrzała na kogo wpadła-Przepraszam Potter
-Widzę że nie tylko ja mam gorszy dzień-uśmiechnął się i pomógł wstać dziewczynie-Idziesz na błonia?-Zapytał jakby od niechcenia.
-Tak-powiedziała-Idziesz ze mną?-zapytała niepewnie
-Ja?-Zdziwił się na co dziewczyna zaśmiała się.
-A czy jest tu gdzieś inny Harry Potter?-Zaśmiała się ponownie
-Żeby później nie było...-powiedział i szepnął konspiracyjnie-...To ja cię na spacer zaprosiłem-zaśmiał się.
-Oczywiście Złoty Chłopcze...Chodź-Powiedziała i ruszyli do wyjścia.
Usiedli na moście.
-Może żeby było milej mówmy sobie po imieniu?-Zapytał Złoty Chłopak
-Dobrze Harry-Uśmiechnęła się a Harry uznał że to najpiękniejszy uśmiech jaki kiedy kolwiek widział.
-No więc...Co cię tak zmartwiło?-Zapytał.
Dziewczyna spojrzała chłopakowi w oczy i opowiedziała o wspomnieniach,rozmowie w gabinecie dyrektora,o tym kogo ma zabić i kim ona sama jest.
-Jesteś Cieniem?!-Zdziwił się
-Tak...Ale Harry ja chcę pomóc Zakonowi ale boję się że Feniksy jeśli dowiedzą się o zabójstwie Susan mnie znienawidzą-Zalała się łzami-Proszę Harry nie mów o tym nikomu z Granger chcę porozmawiać sama może dzisiaj o dwudziestej we czwórkę porozmawiamy...Ja,Ty,Granger i Weasley?-Harry przytulił dziewczynę
-Nie powiem nikomu ale pamiętaj że masz we mnie oparcie...dotąd myślałem że jesteś jak Malfoy ale teraz wiem że ty jesteś do takiego zachowania przymuszana a co do spotkania to dobrze-Powiedział.
-Draco ma sytuację podobną do mnie...jego też przymuszają do śmierciożerstwa dlatego właśnie jesteśmy dobrymi znajomymi nie przyjaciółmi ale też nie wrogami-Powiedziała
-Jak to?-Zdziwił się chłopak
-To nie tak że Draco chcę być śmierciożercą...zmusza go do tego ojciec...musi udawać podłego tak jak ja muszę przed innymi-Powiedziała i spojrzała w oczy Pottera-Harry?
-Słucham.
-Wiem że to może dziwne ale...jesteś moim pierwszym przyjacielem...może to dziwne że skoro rozmawiamy dopiero dwie godziny to uważam cię za przyjaciela ale...czuję między nami więź-oznajmiła na co chłopak uśmiechnął się-Harry nie zostawisz mnie prawda?
-Wiem o czym myślisz ja też czuję tą więź...i...nie...nie zostawię cię-powiedział-Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz-przytulił ją mocniej a dziewczyna wtuliła się w niego i wdychała jego perfumy.
-Zaraz musimy iść do twoich przyjaciół-powiedziała dziewczyna po jakimś czasie.
-Dobrze...wyślę im patronusy że będziemy w Pokoju Życzeń-powiedział Harry i ramię w ramię ruszyli w stronę zamku.
Dotarli do Pokoju Życzeń i weszli.
-Cześć Herm,Ron-Uśmiechnął się wesoło Potter.
-O czym chciałeś porozmawiać Harry?-Zapytała Granger a chłopak odsunął się.
-Ona musi wam coś powiedzieć-Pokazał na dziewczynę obok siebie.
-Ona!-Ryknął Weasley
-Tak moja przyjaciółka-Podkreślił ostatnie słowo-chcę z wami porozmawiać.
-Przyjaciółka?-Zdziwiła się Granger.
-Tak przyjaciółka jeśli dacie mi opowiedzieć całą jej historię zapewne zostanie i waszą przyjaciółką-Powiedział Potter-Usiądźmy
Cała czwórka usiadła na fotelach dziewczyna opowiedziała im wszystko od ojca aż po gabinet Dumbledora.
-Podsumujmy ojciec od małego tresował cię żebyś została Cieniem,matka cię zostawiła,Zabijałaś i tym podobne,a teraz chcesz zostać Feniksem bo masz dość i chcesz się przysłużyć Zakonowi,plus masz swoje alter ego...Shadow-Podsumował Weasley.
-Tak-mruknęła dziewczyna.
-Patrycja ma jeszcze jedną sprawę-Harry szturchnął Patrycję łokciem
-Granger...-zaczęła
-Mów na po imieniu-skinęła na siebie i Rona.
-Hermiono...Voldemort zlecił mi...-spojrzała w oczy dziewczynie-...Zabicie twoich rodziców-Powiedziała na jednym wdechu.
Granger miała oczy wielkości galeonów.
-Nie zrobisz tego!-Krzyknęła
-Oczywiście że nie-Odpowiedziała.
~Oczywiście że tak!-Krzyknęła Shadow w jej myślach.
-Shadow przestań!-Warknęła White.
~Może powinnaś mnie uwolnić przecież znasz zaklęcie-Namawiała Shadow
-Ani.Mi.Się.Śni-warknęła i syknęła gdy poczuła tępy ból w czaszce-Proszę przestań-szepnęła.
~Ani mi się śni maleńka dopóki mnie nie uwolnisz-Odpowiedziała
-Patka co się dzieje-Zapytał Harry.
-To Shadow...Chce wolności.
-Jak to?-zdziwił się chłopak.
-Jest zaklęcie...
~Powiedz je!
-...które uwolniło by moje alter ego tak że ona mogłaby się pojawiać koło mnie kiedy chce w ludzkiej postaci-Powiedziała White.
~Zrób to!-Ryknęła Shadow na co Patrycja krzyknęła z bólu.
-Przestań proszę przestań-Z nadgarstka dziewczyny poleciała krew.
-Wypuść ją-Powiedziała Granger.
-Co?-Zdziwiła się Patrycja.
-Ona cię zabije!Wypuść ją!-Krzyknęła Hermiona.
-Dobrze!
~Mów!
-Mi nisi alter ego dimidium*-Powiedziała White i przy niej zmaterializowała się jej kopia tylko z oczami koloru jasnego złota-Shadow?-Zdziwiła się dziewczyna.
-Wreszcie mam swoje ciało-powiedziała Shadow.
-Cieszysz się-Warknęła Patrycja-Nie na twoim sumieniu sumieniu są twoje zbrodnie tylko na moim!
-Złotko Susan Bones to ty zabiłaś-Zaśmiała się perfidnie-I teraz zabijać dla Czarnego Pana będziesz ty.
Na twarzy Patrycji wymalował się istny szok i przerażenie po chwili jednak zmieniły się w spokój.
-Widzisz zrozumiałaś-Zaśmiała się ponownie
-Pamiętaj że powiedziałam w zaklęciu Mi nisi alter ego dimidium czyli nie będziesz w pełni sama mogę cię przywołać i uwięzić kiedy chcę teraz to ja mam władzę-Teraz to Patrycja zaśmiała się perfidnie.
*uwolnić moją drugą połówkę w połowie-przynajmniej o to mi chodziło xD
#Co tam u was? ;D
sobota, 19 września 2015
Rozdział 4 "Cień"
O dwudziestej pierwszej dziewczynę zapiekł Mroczny Znak.
Ubrała się w szaty i maskę Cieni i ruszyła przed bramę skąd miała się aportować.
Aportowała się przed Riddle Manor weszła do dworku i przeszła przez długi korytarz aż do sali.
-Witaj panie-Powiedziała klękając i schylając pokornie głowę.
-Wstań moja droga i usiądź-powiedział co dziewczyna pokornie spełniła.
Dopiero teraz zwróciła uwagę że jest sam na sam z Czarnym Panem.
-Co mogę dla ciebie uczynić panie?-Zapytała.
-Mam dla ciebie nowe zadanie-Dziewczyna wyprostowała się jak struna.
-Słucham mój panie
-Masz zabić rodziców Hermiony Granger-Dziewczyna wciągnęła powietrze ze świstem.
-Panie...nie chcę podwarzać twoich decyzji ale ich pilnuję połowa Zakonu Feniksa...Jeśli mogę zapytać-Spojrzała Voldemortowi w oczy na co skinął-Jeśli mi się nie uda co się ze mną stanie?-Zapytała.
-Niestety masz rację o tym że Zakon pilnuję tych mugoli...Jeśli ci się to nie uda czekają cię tortury-spojrzał w jej oczy-lecz nie zabiję cię...jesteś mi potrzebna...Ci mugole mają tylko zaspokoić twoją żądzę-uśmiechnął się perfidnie na co jej alter ego zawyło ze szczęścia-Shadow daje ci się zapewne we znaki-syknął
-Shadow to ja panie Patrycja to moje alter ego-zaśmiała się paskudnie.
-Dobrze nie zatrzymuję cię moja droga idź...na zabicie tych mugoli masz czas do końca następnego tygodnia.
-Dobrze-powiedziała i dopiero gdy w jej stronę poleciało Crucio zrozumiała że zapomniała o "panie"-Przepraszam panie-powiedziała i na trzęsących nogach podniosła się-Do zobaczenia mój panie-powiedziała i wyszła.
Aportowała się do Hogwartu i ledwo udało jej się dojść niezauważenie do zamku.
-Jeszcze muszę iść do lochów-powiedziała do siebie i przypominając sobie w jakim jest stroju zmieniła go resztką sił na swój normalny lecz maskę trzymała w ręce.
Przechodząc koło gabinetu Mistrza Eliksirów przyszło jej coś na myśl więc zapukała.
Gdy usłyszała zimne wejść weszła ledwo stojąc na nogach.
Pierdolony Voldemort jego Crucio to nie zabawka-warknęła w myślach
-Czego White-Warknął
Stanęła przed nim.
-Jest pan po stronie Zakonu?-Zapytała prosto z mostu.
Snape spojrzał jej w oczy czuł że musi jej powiedzieć prawdę.
-Tak
-Niech pan chroni rodziców Granger-oznajmiła
-Przed kim i dlaczego?-Zdziwił się
-Przede mną.Dostałam zadanie od Czarnego Pana pod tytułem "Zabaw się i zabij rodziców Granger" jeśli nie wykonam zadania będzie mnie torturował-oznajmiła.
-Masz zamiar je wykonać?-zapytał
-Nie ale jeśli Voldemort będzie wiedział że się starałam to tortury będą o trochę lżejsze-powiedziała
-Dlaczego mówisz to mi?-zdziwił się.
Nic nie odpowiedziała tylko wyjęła różdżkę,przywołała myśloodsiewnię z pokoju i przyłożyła różdżkę do skroni wyciągając szaro-niebieską niteczkę i wkładając ją do myśloodsiewni.
-Niech pan zobaczy-szepnęła.
Snape z dziwnym uczuciem włożył głowę do naczynia.
~Pojawił się w White Manor~
-Ty głupia dziewucho!-Ryknął John White na córkę-Dlaczego nie dostałaś żadnego zadania na ostatnim zebraniu?!-Krzykną i uderzył córkę w twarz tak że ta się przewróciła.Widzą to rzucił na dziewczynę Crucio.
--Nie!Ojcze proszę!Ja naprawdę się staram!Mam dostać zadanie w sobotę na zebraniu!Błagam ojcze przestań!-Ojciec zdjął z niej zaklęcie
-Mam taką nadzieję bo inaczej będzie z tobą źle-sykną w jej stronę i odszedł a dziewczyna zalała się łzami.
~Obraz się zmienił i teraz dziewczyna siedziała po turecku na pomoście~
-Gdzie ty jesteś gdy cię potrzebuję?Gdzie jesteś gdy płacze?Śmieje się?Dorastam?Nie wiem ale może tak miało być.Miałaś zniknąć...Miałam cię nie poznać.Ale dlaczego teraz czegoś mi brakuje?Niema ciebie...jego nie chcę znać...Wiesz pewnie jutro dostanę misję od Czarnego Pana...ale ja nie chcę.Kiedyś wielbiłam Voldemorta ale teraz gdy wiem jak to jest być Śmierciożercą chcę wrócić-Patrycja White mówiła patrząc na wodę-Chciałabym wrócić na pewne rozstaje dróg i wybrać inną drogę...Gdyby nie ojciec zapewne teraz byłabym po stronie Zakonu-Zaśmiała się smutno-Niestety muszę zachowywać się jak ślizgonka i maskować mroczny znak-Zakończyła i spojrzała przed siebie.
Snape widział jak w jej stronę idzie trójka gryfonów.
-White-Patrycja odwróciła się i uśmiechnęła ironicznie.
-A cóż to sprowadza Złotą Trójcę w moją stronę-uniosła ironicznie brew.
-Dlaczego się tak zachowałaś po tym co powiedział Ron?-Zapytała Hermiona.
Patrycja wstała i powiedziała.
-Niech cię to nie obchodzi...szlamo
-White,chyba nie rozmawiasz z Wiem-To-Wszystko,Głupotterem i Wieprzelejem?-Zadrwił
Ron zrobił się czerwony ze złości.
Patrycja widząc to powiedziała.
-Nie Draco...skąd...przecież nie rozmawiałam z nimi
-Ta jasne a ja jestem Trawley-Zaśmiał się i zwrócił do w stronę Granger-Szlama nie może rozmawiać z czysto krwistymi-uniósł dumnie głowę.
-Nie mów tak o niej-syknął Weasley i równo z Malfoyem wyciągnęli różdżki.
Muszę działać-pomyślała Patrycja i weszła pomiędzy ich różdżki tak że Ron celował w jej plecy a Draco w brzuch.
-Draco przestań-szepnęła
-Shadow odsuń się-Zwrócił się do dziewczyny jej drugim imieniem-Spór między mną a Weasleyem zakończy się teraz i uwierz poświęcę twoje życie i zdrowie bym wygrał-Warknął
-Jakież to ślizgońskie-powiedział Potter
-Rzucaj więc zaklęcie-powiedziała dziewczyna
Malfoy zawahał się przez chwilę po czym...
-Sectumsempra-szepnął nie zastanawiając się co robi.
Dziewczyna wydała z siebie zduszony jęk.
~Obraz się zmienił dziewczyna stała na tym samym pomoście i krzyczała~
-Dlaczego zawsze ja muszę mieć to chore nieszczęście!Jeszcze jutro dowiem się o kolejnej misji no po prostu zajebiście!-Krzyczała potem spojrzała przed siebie-Tego chciałaś zostawiając mnie z nim?!Tak miało być?!Tego chciałaś?!Zostawiłaś mnie choć wiedziałaś co on ze mnie zrobi!Nienawidzę cię Mamo!Wolałaś uciec od Ojca zostawiając mnie z nim!Nienawidzę cię bo doskonale widziedziałaś co ze mnie zrobi ale nie uchroniłaś mnie od tego!-Krzyczała.Zawsze zakładała zaklęcia wyciszające tak że słyszano ją tylko z dziesięciu metrów i zawsze to robiła,zawsze w tym miejscu patrząc w dal.Zawsze miała nadzieję że jej matka pomoże jej z tym całym złem czy choćby usłyszy to co krzyczy-Nie chcę już służyć Czarnemu Panu chcę wolności!Nie chcę być Cieniem!Ale co cię to obchodzi!Co cię obchodzi że muszę udawać!Przed całym Hogwartem roześmianą ślizgonkę a przed Voldemortem bezwzględnego,bezdusznego POTWORA!-Zwinęła się w kłębek i płakała.
Snape wrócił do gabinetu gdzie dziewczyna siedziała na fotelu i patrzyła pustym wzrokiem na ścianę.
-Chciałaś być po stronie Zakonu-zapytał zdziwiony na co skinęła głową.
-Ale nie jestem samobójcą gdyby ojciec się dowiedział nie bawił by się w Crucio tylko odrazu dostałabym Avadą.
-Możesz być po naszej stronie i szpiegować Voldemorta-oznajmił.
-Szpieg może szpiegować-zaśmiała się pusto i spojrzała na niego-Dlaczego mi ufasz?Równie dobrze mogłam dostać od Czarnego Pana zadanie by szpiegować Zakon-oznajmiła.
-Po prostu ci ufam-dziewczyna ze zdziwienia aż wstała.
-Ufasz mi?-zdziwiła się.
-Tak.
-Idziemy do Dumbledora-powiedziała-Złożę przysięgę i zaplanujemy co zrobić z moją misją.
-Idziemy-oznajmił.
#Ach wena dziwne dziś wstawiłam już cztery rozdziały i prolog ;) Patka
Rozdział 3 "Cień"
W gabinecie Mistrza Eliksirów.
-Draco...wiesz może o czym krzyczała White?-Zapytał Snape.
-Nie ale wiesz co przykuło moją uwagę?-Zapytał Malfoy.
-Mów-oznajmił.
-"Mam dostać zadanie w sobotę na zebraniu"-Oznajmił spokojnie.
-Myślisz że...
-...ona jest śmierciożerczynią-dokończył.
-Idź po nią-syknął czarnooki.
Tymczasem Patrycja upijała się Whisky.Właśnie zaczynała drugą butelkę gdy do pokoju wszedł Draco.
-White?-Zdziwił się widząc ją pijaną.
-Czego-Warknęła.
-Idziesz ze mną do Snapa.
-Nigdzie nie idę-Warknęła.
-Założymy się-Sykną,podszedł do niej,odłożył butelkę z Whisky i wziął ją na ręce.
-Draconie Malfoyu puść mnie do cholery!-warczała na niego.
-Nie-po tym jednym słowie nie mówiła już nic obrażona.
Gdy weszli do gabinetu Snapa Draco postawił obrażoną dziewczynę na ziemi.
-Czego chcecie-warknęła ledwo stojąc na równych nogach.
-Pokaż lewe ramie-powiedział Draco.
Dziewczyna wyprostowała się jak struna i poczuła się jakby ktoś podał jej Eliksir Otrzeźwiający.
-Po co?-Zapytała głupio.
-Pokaż-Warknął Mistrz Eliksirów
-Nie mam najmniejszego zamiaru-uniosła dumnie głowę.
Przecież Snape pozna zaklęcia maskujące-myślała Patrycja.
-Draco-powiedział Snape pokazując głową na dziewczynę.
Malfoy złapał ją za lewe ramię i podniósł rękaw.
-Nic nie ma-zdziwił się.
Snape spojrzał White w oczy.Mężczyzna podszedł do dziewczyny machnął różdżką a na jej ramieniu pojawił się Mroczny Znak.
-Nie powiecie mi że wy takiego nie macie-warknęła unosząc dumnie głowę.
-Jak to się stało że cię nie widzieliśmy?-Zdziwił się Draco.
-Bo wy jesteście w Wewnętrznym Kręgu a ja jestem w grupie Cieni-Oznajmiła.
-Kim są Cienie?-Zdziwił się chłopak
-Cienie to szpiedzy doskonali od najmłodszych lat są szkoleni jak się pojedynkować,wtopić w tło, po prostu być jak Cienie.Uczeni są jak zabijać po cichu...Ubierają się w czarne długie szaty.To mordercy w najgorszym stopniu,najpierw zabijają rodzinę (torturując ją) tego który ma zginąć a dopiero później zabijają w męczarniach jego czy ją-powiedział Mistrz Eliksirów-Dziwi mnie jednak że ktoś tak niewinnie wyglądający może zrobić tyle krzywdy-dokończył.
-Jestem w tym najlepsza-powiedziała (choć w środku miała ochotę wyć z bólu...tak z bólu...najgorsza prawda zawsze boli) i uśmiechnęła się perfidnie-Chcieliście tylko zobaczyć Znak czy coś jeszcze chcecie?
-To wszystko-oznajmił Mistrz Eliksirów.
Wyszła z gabinetu i pobiegła na błonia.Stanęła na końcu pomostu.
-Dlaczego zawsze ja muszę mieć to chore nieszczęście!Jeszcze jutro dowiem się o kolejnej misji no po prostu zajebiście!-Krzyczała potem spojrzała przed siebie-Tego chciałaś zostawiając mnie z nim?!Tak miało być?!Tego chciałaś?!Zostawiłaś mnie choć wiedziałaś co on ze mnie zrobi!Nienawidzę cię Mamo!Wolałaś uciec od Ojca zostawiając mnie z nim!Nienawidzę cię bo doskonale wiedziałaś co ze mnie zrobi ale nie uchroniłaś mnie od tego!-Krzyczała.Zawsze zakładała zaklęcia wyciszające tak że słyszano ją tylko z dziesięciu metrów i zawsze to robiła,zawsze w tym miejscu patrząc w dal.Zawsze miała nadzieję że jej matka pomoże jej z tym całym złem czy choćby usłyszy to co krzyczy-Nie chcę już służyć Czarnemu Panu chcę wolności!Nie chcę być Cieniem!Ale co cię to obchodzi!Co cię obchodzi że muszę udawać!Przed całym Hogwartem roześmianą ślizgonkę a przed Voldemortem bezwzględnego,bezdusznego POTWORA!-Zwinęła się w kłębek i płakała.
Nie mogła wiedzieć że Draco słyszał wszystko co wykrzyczała.
Dziewczyna zasnęła po pół godziny.
Draco podszedł do White i wziął ją na ręce.
Zaniosę ją do mojego pokoju prefekta-pomyślał-narazie nie powiem nic Snapowi o tym co krzyczała-z takimi myślami położył dziewczynę na łóżku a sam poszedł spać na kanapę.
Patrycja otworzyła oczy i podniosła się tak że teraz siedziała.
-Cholera gdzie ja jestem-szepnęła jeszcze nie kontaktując-Przecież powinnam się obudzić na błoniach-powiedziała i wstała.
Podeszła do drzwi i zobaczyła Dracona Malfoya śpiącego na kanapie.
Wygląda tak bezbronnie-pomyślała-Tak łatwo byłoby go teraz zabić-usłyszała cichy głosik w głowie.
-Cholera-mruknęła
Coraz częściej moje alter ego Cienia się odzywa-pomyślała
-To się wkońcu musiało odbić na psychice-szepnęła do siebie.
Dziewczyna podeszła do chłopaka i powiedziała.
-Draco...wstawaj
-Jeszcze pięć minut-mruknął na co dziewczyna się zaśmiała.
-Spróbujemy z innej strony-powiedziała schyliła się i...
-Dracusiu wstawaj kochanie-powiedziała mu do ucha imitując głos Parkinson.
Malfoy podniósł się jak oparzony.
-Co jest kurwa?!-Krzyknął i spojrzał na zwijającą się ze śmiechu dziewczynę.
-White co to było do cholery?-Zapytał.
-Pobudka-Zaśmiała się.
-Ha ha ha-ironizował-Bardzo śmieszne-warknął
-Dobra a teraz inaczej...Jak się tutaj znalazłam?-zapytała już spokojnie.
-Przyniosłem cię tutaj z błoni-Powiedział pewnie a White mina zrzedła.
-Że jak?-warknęła-Kiedy mnie znalazłeś?
-Gdy już spałaś-skłamał Draco
Dziewczyna spojrzała na niego podejrzliwie i wyszła trzaskając drzwiami.
#Co wy o tym myślicie ;) Mam wenę x3
Rozdział 2 "Cień"
-Gdzie ty jesteś gdy cię potrzebuję?Gdzie jesteś gdy płacze?Śmieje się?Dorastam?Nie wiem ale może tak miało być.Miałaś zniknąć...Miałam cię nie poznać.Ale dlaczego teraz czegoś mi brakuje?Niema ciebie...jego nie chcę znać...Wiesz pewnie jutro dostanę misję od Czarnego Pana...ale ja nie chcę.Kiedyś wielbiłam Voldemorta ale teraz gdy wiem jak to jest być Śmierciożercą chcę wrócić-Patrycja White mówiła patrząc na wodę-Chciałabym wrócić na pewne rozstaje dróg i wybrać inną drogę...Gdyby nie ojciec zapewne teraz byłabym po stronie Zakonu-Zaśmiała się smutno-Niestety muszę zachowywać się jak ślizgonka i maskować mroczny znak-Zakończyła i spojrzała przed siebie.
Na szczęście dla Patrycji (lub nieszczęście) gryfoni nie usłyszeli tego co powiedziała.
-White-Patrycja odwróciła się i uśmiechnęła ironicznie.
-A cóż to sprowadza Złotą Trójcę w moją stronę-uniosła ironicznie brew.
-Dlaczego się tak zachowałaś po tym co powiedział Ron?-Zapytała Hermiona.
Patrycja wstała i powiedziała.
-Niech cię to nie obchodzi...szlamo-ostatnie słowo nie chciało jej przejść przez gardło ale musiała bo zauważyła Malfoya kroczącego w jej stronę.
-White,chyba nie rozmawiasz z Wiem-To-Wszystko,Głupotterem i Wieprzelejem?-Zadrwił
Ron zrobił się czerwony ze złości.
Patrycja widząc to powiedziała.
-Nie Draco...skąd...przecież nie rozmawiałam z nimi.
-Ta jasne a ja jestem Trawley-Zaśmiał się i zwrócił do w stronę Granger-Szlama nie może rozmawiać z czysto krwistymi-uniósł dumnie głowę.
-Nie mów tak o niej-syknął Weasley i równo z Malfoyem wyciągnęli różdżki.
Muszę działać-pomyślała Patrycja i weszła pomiędzy ich różdżki tak że Ron celował w jej plecy a Draco w brzuch.
-Draco przestań-szepnęła
-Shadow odsuń się-Zwrócił się do dziewczyny jej drugim imieniem-Spór między mną a Weasleyem zakończy się teraz i uwierz poświęcę twoje życie i zdrowie bym wygrał-Warknął
-Jakież to ślizgońskie-powiedział Potter
-Rzucaj więc zaklęcie-powiedziała dziewczyna
Malfoy zawahał się przez chwilę po czym...
-Sectumsempra-szepnął nie zastanawiając się co robi.
Dziewczyna wydała z siebie zduszony jęk przez co Draco zobaczył co zrobił.
-Merlinie...Biegnę po pomoc-szepnął i pobiegł w stronę szkoły.
Pierwsza z szoku ocknęła się Granger która pomogła nie upaść osuwającej się dziewczynie.Ułożyła ją na trawię unosząc jej głowę.
-Znacie jakieś zaklęcia lecznicze?-zapytała patrząc z przerażeniem na gasnące oczy dziewczyny-Cholera nic nie pamiętam.
Harry wraz z Ronem uklęknęli koło ledwo żywej dziewczyny.
-Myślicie że Malfoy zdąży?
Zapytał i zobaczył Malfoya ze Snapem.
-Odsuńcie się-warknął Mistrz Eliksirów
Snape uleczył White lecz ta dalej nie wstawała,nawet się nie budziła.
-Czemu się nie budzi-szepnął płaczliwie Dracon
-Za niedługo przyśni jej się sen a raczej wizja tego co było trzy dni temu-oświadczył Snape
-Dlaczego?-Zdziwił się Potter
-Nikt nie wie dlaczego Potter-warknął rozeźlony Profesor
Czekali dokładnie pół minuty aż powietrze przecięły najpierw ciche jęki i płacz a później rozdzierający krzyk.
-Nie!Ojcze proszę!Ja naprawdę się staram!Mam dostać zadanie w sobotę na zebraniu!Błagam ojcze przestań!-Krzyczała i błagała na przemian.
-Profesorze co się dzieje?-Zapytała Granger.
-Nie wiem ale jak ona się obudzi to się dowiem-syknął.
Krzyki ustały po dziesięciu minutach,White uniosła się na łokciach i spojrzała na wszystkich.
-Co się stało?-Zapytała-Pamiętam tylko zaklęcie Draco a później...-zawiesiła się.
-Co później-Warknął Mistrz Eliksirów.
-Nie pański interes-powiedziała patrząc w oczy Snapowi i spróbowała wstać.
Przy trzeciej próbie wstała i odeszła w stronę zamku.
-Malfoy za mną-sykną lodowato Snape.
#No mamy następny rozdział ;) Patka
Rozdział 1 "Cień"
-Ej Granger weź wyjmij ten łeb z kociołka!-Krzyknął Malfoy na co ślizgoni ryknęli śmiechem.
-Zamknij się fretko i patrz żebyś ty zaraz nie wleciał do kociołka!-Odkrzyknęła co zostało przyjęte śmiechem ze strony gryfonów.
-Cisza!-Zagrzmiał Snape na co wszyscy powrócili do swoich zajęć.
Po dziesięciu minutach Snape zaczął przechodzić koło stolików wszystkich uczniów.
-Malfoy!-Ślizgon słysząc krzyk koło ucha aż poskoczył.
-Słucham Profesorze-Opowiedział
-Jaki kolor powinien mieć eliksir?
-Niebieski-Oświadczył patrząc krytycznie na swój wywar
-A twój jest?
-Czerwono-złoty-Mruknął.Na co Ron Weasley wybuchnął śmiechem.
-Z czego rżysz Weasley!-Warknął Mistrz Eliksirów
-Bo panicz Malfoy książę Slytherinu który nienawidzi gryfonów ma kolory z ich herbu.Malfoy może pomyliłeś domu?Czyżby eliksir wybrał ci dom?-Śmiał się Weasley.
White prychnęła co nie uszło uwadze Granger.
-Ty Weasley spieprzaj do Pottera bo sobie okularów bez ciebie nie umie poprawić-Warknął Malfoy
-Cisza!-Warknął Profesor-Weasley!Malfoy!Szlaban!Jutro o osiemnastej!-Krzyknął i zadzwonił dzwonek.
White wyszła na błonia ponieważ Eliksiry były jej ostatnią lekcją postanowiła że trochę posiedzi przy jeziorze.Chociaż był początek września były trzydzieści trzy stopnie Celsjusza.
Usiadła na pomoście po turecku i spojrzała w taflę wody.Siedziała tak aż nie usłyszała głosów za sobą.
-Hej Harry a widziałeś minę Malfoya!To było warte szlabanu!-Śmiał się Weasley
-A mina Snapa gdy dawał ci szlaban była bezcenna-Zaśmiał się Potter-Herm coś ty taka milcząca?-Zdziwił się chłopak
-Tak sobie myślę-mruknęła i spojrzała na ślizgonkę siedzącą na pomoście-Wiecie może dlaczego White zareagowała prychnięciem na tekst Rona?
-Zapytaj się jej-oświadczył Ron wskazując głową na White.
-To chodźmy razem-Powiedział Harry i ruszyli.
~No kochani mamy już pierwszy rozdział,zachęcam do komentowania lecz nie zmuszam :) po prostu chcę wiedzieć czy to co piszę jest warte waszej uwagi ;)~
~No kochani mamy już pierwszy rozdział,zachęcam do komentowania lecz nie zmuszam :) po prostu chcę wiedzieć czy to co piszę jest warte waszej uwagi ;)~
Prolog "Cień"
Szósty rok nauki w Hogwarcie.Nasza opowieść rozpoczyna się w piątego września w piątek na Eliksirach.Ślizgoni i Gryfoni byli w trakcie lekcji Eliksirów.
Patrycja White była ślizgonką czystej krwi o niebieskich oczach i ciemno-blond włosach.
Nigdy nie widziała swojej matki bo ta po urodzeniu jej uciekła.
~No rozpoczynam następne opowiadanie ;)~ Patka :)
piątek, 4 września 2015
Epilog "Wilkołaczka i Mistrz Eliksirów"
Obudziła się w Skrzydle Szpitalnym a koło jej łóżka śpi Draco
-Draco-próbowała go obudzić-Dracze-Zaśmiała się a on otworzył oczy.
-Patka-uścisnął ją
-Ile spałam?
-Dwa dni
-Co dziś jest?
-Dziesiąty czerwca a co?
-Wszystkiego Najlepszego!Dużo szczęścia,imprez i ognistej ze mną!-Dała mu całusa w policzek.-No Dracze czego sobie życzysz?-zapytała wyczarowywując tort ze świeczkami i prezent
-Życzę sobię żebyś powiedziała swojej miłości co do niej czujesz jeszcze dziś i pamiętaj że skoro to życzenie urodzinowe to czarodziejskie prawo nakazuję dowypełnienia życzenia osoby która ma urodziny-uśmiechnął się Draco bo wiedział że jego przyjaciółka od dawna jest zakochana w Mistrzu Eliksirów i on jako chrześniak Snapa wiedział że i on żywi do niej jakieś uczucia a teraz za sprawą życzenia może uszczęśliwić Patrycję.
-Niech cię szlag Malfoy-Powiedziała z uśmiechem-Dobrze zaprowadź mnie do niego najwyżej oberwę Avadą-Malfoy zaśmiał się i zaprowadził ją pod gabinet Snapa
-Dajesz Patka ostra wersja czy łagodna?
-Ostra niech wie że go kocham-powiedziała i zapukała po dziesięciu sekundach w drzwiach pojawił się Mistrz Eliksirów.
-Słucham-powiedział Snape.
-Kocham cię Severusie Snape-powiedziała,przyciągnęła go za szaty i pocałowała.
Mistrz Eliksirów nie wiedział co zrobić Kochał Ją ale w pierwszym odruchu...odepchnął ją poprostu odepchnął a ona poleciała ze zszokowaną miną na Dracona.
-Ty impertycka,arogancka kretynko jestem twoim nauczycielem...-Dziewczynie zaszkliły się oczy a on pociągnął ją za ramiona do swojego gabinetu,zatrzasnął drzwi i podstawił dziewczynę pod ścianą-...I w tej chwili mało mnie to obchodzi.-Dokończył i pocałował ją-Kocham Cię im bardziej się w tym uświadamiałem tym bardziej się nienawidziłem a swoją frustrację przenosiłem na ciebię podczas lekcji.Przepraszam.
-Kocham Cię odkąd pierwszy raz nazwałeś mnie w czwartej klasie "Królową Kretynek"-Zaśmiała się
-A ja z kolei Kocham Cię odkąd ty w czwartej klasie po tym co ja powiedziałem nazwałaś mnie "Królem Idiotów"-Zaśmiał się.
Dwa miesiące puźniej Wilkołaczka i Mistrz Eliksirów wzięli ślub.
Draco zaczął się spotykać z Harrym bo oboje uznali że nie lubią w TEN sposób dziewczyn.
Ron ożenił się z Hermioną i mieli trójkę dzieci.Rose,Jacoba i Patrycję.
Rozdział 4 Sorki że taki krótki "Wilkołaczka i Mistrz Eliksirów"
-Draco zabaw sie,wybacze ci tę bójkę jeśli też rzucisz na nią Crucio-Powiedział Nott
-Nie!-Krzyknął Draco i spojrzał w miejsce gdzie powinni stać nauczyciele Czemu nie interweniują!-myślał.
I wtedy zrobiło się cicho Draco błyskawicznie odwrócił się do dziewczyny podbiegł do niej i sprawdził jej puls...nikły
-Ona umiera!Zróbcie coś!-Draco krzyczał w stronę nauczycieli.Podniusł się błyskawicznie złapał Notta za kołnierz koszuli i krzyknął.
-Jeśli ona umrze to ty zaraz po niej Nott potem ty Zabini i cała reszta nic mnie nie obchodzi czy trafię do Azkabanu czy nie!Pozabijam jeśli moja przyjaciółka umrze.
-Cała Dziesiątka zostaje wydalona ze szkoły!-Zagrzmiał głos Dyrektora
Draco widział jak przez mgłe jak upada na kolana jak Snape ratuję Patrycję i jak przybyli aurorzy po dziesiątkę ślizgonów.
Rozdział 3 "Wilkołaczka i Mistrz Eliksirów"
Tymczasem Patrycja właśnie wchodziła do Wrzeszczącej Chaty.
Powoli zaczynała czuć skutki pełni.
-Jest tu ktoś?-Zapytała dla pewności,weszła do pokoju na górze i usiadła na podłodze.-Może jakoś wytrzymam tu przez trzy dni.Cholera jak mogłam zapomnieć o Eliksirze ja dziewczyna która chce być Mistrzynią Eliksirów zapomniałam o Eliksirze.
Przed nią stało lustro widziała jak jej zęby się wydłużają a oczy robią się czerwone gdy usłyszała kroki.
Cholera!-pomyślała-Merlinie zaraz się przemienie a ktoś tu idzie.Poszła w najdalszy kąt pokoju i schowała twarz w dłonie-wiedziała że jeżeli poczuje krew to się nie powstrzyma.
-Patrycja-ktoś wszedł do pokoju,nie poznawała tego głosu-Spójrz na mnie-powiedział podchodząc
-Nie podchodź...błagam...zrobię ci krzywdę.
-Spójrz!-Rozkazał.
Przeniosła wzrok na mężczyznę
-Jestem Remus Lupin Profesor Snape domyślił sie że jesteś Wilkołakiem i przysłał mnie żebym to ja dał ci Eliksir Tojadadowy...
-Za puźno-wyszeptała i zaczęła sie zmieniać-Uciekaj!
Po chwili przed Lupinem stał wilkołak(ale nie taki jak Remus Lupin ale Jacob Black o wielkości normalnego wilka,swoją drogą Lupin też sie w takiego zmienia.przyp.aut.)
Lupin zniżył się do jej oczu i powiedział.
-Spokojnie mała podam ci Eliksir ale najpierw muszę cię prosić żebyś spróbowała się zmienić na chwilę w człowieka.
Patrycja ledwo kontaktując spróbowała i już po chwili leżała na ziemi pijąc Eliksir Tojadowy
-Dziękuję panu-wychrypiała
-Mów mi Remus
-Przepraszam
-Za co?-Zdziwił się Remus
-Gdy się zmieniałam...zresztą spójrz na rękę.-Powiedziała
Remus spojrzał,zobaczył małe zadrapanie i się zaśmiał
-Bywało gorzej.Od kiedy
-Słucham?
-Od kiedy jesteś Wilkołakiem?
-Od niespełna roku
-Kto?
-Wujek...nie zdążyłam się schować.
-Dobra choć pomogę ci dojść do Hogwartu
-Dziękuję Lunatyku
-Skąd...
-Mam na nazwisko White
-Twój ojciec nazywał się Natan?
-Ja nie miałam i nie mam rodziców.-oświadczyła zimno-Przepraszam nie powiennam do ciebie mówić tym tonem ale nie nawidziłam ich,bili mnie a ojciec nawet rzucał Crucio więc sam rozumiesz.
-Przykro mi
-Niepotrzebnie,to nie twoja wina że był sukinsynem nienawidzę jego i ojca Harrego za to co robili Profesorowi Snapowi.Ty i Syriusz Black nie mieliście co na to poradzić to oni byli winni dlatego cierpie teraz za błędy Natana Whita.-Oznajmiła
-Co przez to rozumiesz?-Zdumił się Lupin
-To że Ślizgoni w jeden dzień traktują mnie gorzej niż Huncwoci profesora przez siedem lat.-Poczuła łzy goryczy na policzkach-Pociesza mnie puźniej Ognista przy kominku.
-Nie stawiasz się im?!-Warknął na nią Remus
-Remusie stawiam ale zazwyczaj wychodzi na to że puźniej liże rany w pokoju bo do Skrzydła Szpitalnego nie pójdę i sama się leczę.Mam mnustwo blizn na plecach i wiesz dlaczego?Bo daje rade walczyć z pięcioma ślizgonami naraz ale z dziesięcioma już nie daję sobie rady.Dostałam tyloma Crucio że mam dość i się nie stawiam.Poprostu.
-I nikt o tym nie wie?!Severus!Albus!Minerwa czy chociażby któreś z uczniów Gryffindoru
-Nikt bo nikt nie przejmuje się szmatą jak to już dzisiaj zgarbnie ujął Zabini.
-Już ja sobie porozmawiam z Severusem.-mruczał groźby Remus
Gdy dotarli do bramy stali przy niej Severus Snape,Minerwa McGonagall,Albus Dumbledor,Harry Potter,Hermiona Granger,Ron Weasley,Draco Malfoy,Fred i Georg Weasley.
-Severusie,Albusie jak mogliście do tego dopuścić!Severusie możesz trzymać urazę do Natana ale mógłbyś się też nią trochę interesować a ty Albusie jesteś dyrektorem nie wierzę że niewiedziałeś że Ślizgoni traktują ją gorzej w jeden dzień niż Severusa przez całe siedem lat traktowali Jeams i Natan!-Krzyczał Remus
-Co przez to rozumiesz?-zapytała Minerwa
-A to że jak powiedziała Patrycja cytuję "Daję radę walczyć z piecioma ślizgonami naraz ale z dziesięcioma już nie daję sobie rady.Dostałam tyloma Crucio że mam dość i sie nie stawiam" Zainterweniowałeś Albusie?Wiedziałeś co robili jej rodzice?Bili ją,a ojciec nawet rzucał Crucio!Myślałem że Severus miał zepsute dzieciństwo,ale JEJ nienawidzili oboje,nikt jej nie kochał a w szkole gdzie powinna zdobywać przyjaźń i się zakochiwać ona walczyła o życie po ranach które zresztą sama leczyła!
-Dlaczego dziecko nie poszłaś do pani Pomfrey?-zapytał Albus
-Ślizgoni zastraszyli ją tak cytuję "Jeśli Snape się o tym dowie to jeszcze da nam punkty za to że daliśmy nauczkę córce jego wroga" ale nienawidziła gdy mówili o tym jak profesor Snape jej nienawidzi przez ojca...-Mówił Malfoy
-Nienawidzę gdy patrzą na mnie przez pryzmat rodziców-powiedziała cicho Patrycja.
-Dziewczyno powiedz kto ci to robił?-Zapytał Fred
-Pierwszych pięciu to:Parkinson,Crabb,Goyl,Bulstrode,Greengrass a druga piątka to ci silniejsi Zabini,Nott,Montague,Paucey,Flint.Raz jeden jedyny raz udało mi się uciec i nawet byłam już przy wierzy Gryfonów bo miałam zamiar powiadomić profesor McGonagall ale przy samych drzwiach gdy miałam pukać Flint złapał mnie i w pustej klasie dostałam kilka kopniaków i uderzeń nożem,po tym jak ledwo żywa doszłam do mojego pokoju obiecałam sobie już nie uciekać.-Powiedziała chłodno-Zawsze sukinsyni chodzili razem a ja zawsze byłam sama lecz pewnego razu popełniłam ogromny błąd była ze mną Luna Lovegood chciała korki z Eliksirów...Złapali nas przy samych moich drzwiach,mi jak zwykle zrobili wiele blizn ona oberwała jednym Crucio...ale gdy Flint wyjął nóż i podszedł do Luny nie myślałam o konsekwencjach zmieniłam szybko pierścionek w świstoklik do Skrzydła Szpitalnego i stając pomiędzy nim a nią dałam go Lunie i uderzyłam z pięści Flinta zdążyłam jedynie powiedzieć jej "Żegnaj" i zniknęła a we mnie trafiło pięć promieni Crucio,trzy klątwy tnące,jedna Sectumsempra i Flint wbił mi nóż w rękę. Niewiem czy bym przeżyła gdyby tamtędy nie przechodził Malfoy takiej dawki tortur jeszcze nie dostałam...-powiedziała patrząc na Draco
-...Szłem właśnie na błonia gdy usłyszałem jak Flint się śmiał jak ją załatwili.Nie myślałem wtedy tylko pobiegłem pod jej komnaty cała była we krwi sam niewiem jak udało mi się ją uleczyć.Byłem wściekły jak można walczyć dziesięciu na jedną do tego zrobić coś takiego kobiecie!Wściekłem się tak że gdy Nott przy jedzeniu zaczął o tym opowiadać to rzuciłem się na niego z pięściami...-Mówił Draco patrząc na nią.
-...I teraz ja i Draco jesteśmy Wyklętą Dwójką Slytcherinu jak zwykłamy mawiać przy Ognistej.-Zaśmiała się Patrycja kończąc opowieść
-Ale dlaczego powiedziałaś że niemasz przyjaciół skoro masz Malfoya?-Zapytała Hermiona
-Mała sprzeczka o moje wilkołactwo...chciałam go chronić i ostatnio podczas pełni zamknęłam go w pokoju żeby nie mógł iść za mną do Wrzeszczącej Chaty.-zaśmiała się Patka
-Patka...-powiedział ostrzegawczo Draco
-Oj Smoku...nie zioń ogniem choć tu-powiedziała i go przytuliła-Mam pomysł prosiłabym wszystkich nauczycieli o nałożenie na wszystkich oprócz mnie i Dracona zaklęcia Kameleona.
-Ale po co?-Zapytał Snape
-Bo idzie ślizgońska dziesiątka czas pokazać co robią żebyście wierzyli-odpowiedziała-Choć Dracze idziemy przywitać ich.
-Dobrze-Odpowiedział Draco i spojrzał czy nikogo poza nimi nie widać-Idziemy
Gdy stanęli przed Nottem,Zabinim i resztą zaczęło się zwyczajnie.
-O Wyklęta Dwójka Slytherinu-Powiedział Nott
-Choć Draco nie będziemy się bawić ze szczurami-powiedziała Patka
-Ja ci dam szczura!-Krzyknął Zabini
Cała dziesiątka rzuciła razem Crucio na Patrycję.Takiego bólu jeszcze nie czuła...Krzyczała.
Rozdział 2 "Wilkołaczka i Mistrz Eliksirów"
W tym samym czasie Harry Potter i Ron Weasley wracali z miotłami z treningu.
-Hej Harry zobaczy ktoś stoi na Wierzy Astronomicznej-powiedział Ron.-Cholera ona chyba chce skoczyć!
-To ta ślizgonka która uratowała Hermionę...skoczyła!Ron!Wsiadamy na miotły musimy ją uratować!
**********************************************************************************Leciała tak przez chwilę i poczuła że ktoś łapie ją w tali a po chwili kładzie na ziemi.
Otworzyła oczy.
-Potter...czy ja nawet umrzeć już nie mogę?-Zapytała ściągają maskę obojęctności.
W jej oczach było widać wielką gorycz,żal i nienawiść do samej siebie.
-Co się stało?-Zapytał Weasley.
Miała już wszystko gdzieś więc opowiedziała o wpomnieniu o pojedynku Malfoya i o wszystkim co powiedział Zabini.
-...I postanowiłam że mam już dość,dość życia bez przyjaciół,wogóle dość życia.To tyle a teraz idźcie powiedzieć to całej szkole.-powiedziała ze łzami w oczach.
Harrego coś ścisnęło w sercu że ktoś taki przeszedł tyle i przytulił ją poprostu przytulił.W takiej pozycji zastał ich Snape,Malfoy i Weasley&Weasley.
-Dzięki Potter...-Powiedziała nieco zszokowana dziewczyna.
-Harry mam na imię Harry-odpowiedział chłopak z uśmiechem
-Patrycja-powiedziała i uścisnęłą dłoń chłopaka-Dziękuję Harry przepraszam że dziś tak zareagowałam po Eliksirach...i przepraszam że musiałeś mnie ratować.-uśmiechnęła się ale tak na prawdę tak jak uśmiecha się do wuja.
-Spoko...To jest Ron-wskazał na kolegę obok a tamten powiedział.
-Dziękuję
-Za co?
-Uratowałaś moją dziewczynę...Hermionę-Powiedział a ona uśmiechnęła się
-Harry chyba nie masz nic przeciwko żeby Patka zasiliła naszą Złotą grupkę -powiedział a do dziewczyny podbiegli bliźniacy i wzieli ją na ręce
-Mamy Złotą Czwórkę!-Krzyknął Georg
-Trzech Gryfonów i Jedna Ślizgonka!-Krzyczał roześmiany Fred-Może zrobimy imprezę na dworze pełnia będzie za godzinę!-Krzyczał dalej a Patrycji uśmiech zszedł z twarzy.
-Pełnia?!Za godzinę?!-krzyknęła i zeskoczyła z rąk ze strachem na twarzy
-No i co stego że pełnia?-Zapytał Ron
Nikt nie znał tajemnicy panny White otórz ona od niespełna roku jest wilkołakiem bo nie zdążyła uciec do pokoju gdy jej wujek wilkołak się przemienił i od tamtej pory ona też się zmienia w pełnie bez Eliksiru Tojadowego a takowego nie miała teraz bo o pełni kompletnie zapomniała.
-Profesorze proszę o to by dziś,jutro i pojutrze nikt nie zbiliżał się do Wrzeszczacej Chaty!-Krzyknęła w biegu.
-Czekaj Patka!Dlaczego?Co się dzieje?-krzyknął Ron
-Lupin-Powiedział Harry
-Co Lupin?
-Czym jest Lupin?-Zapytał Harry
-No wilkołakiem.
-No to pomyśl Wrzeszcząca Chata,Pełnia?Rozumiesz
-Ona jest wilkołakiem!-Warknął Snape-Cholera!Ide po Lupina niech jej poda eliksir bo pewnie nie wzięła dlatego tak wybiegła.
Rozdział 1 "Wilkołaczka i Mistrz Eliksirów"
Histora zaczyna się na szóstym roku w Hogwarcie,klasa Ślizgonów miała właśnie rozpocząć Eliksiry z Gryfonami.Patrycja White siedziała przed klasą i czytała książkę pod tytułem "Eliksiry Zapomniane".
Patrycja nieźle się namęczyła w jej poszukiwaniu zaczynając od szkolnej biblioteki na Nokturnie kończąc.To właśnie tam na Nokturnie w starej księgarni znalazła księgę,wiedziała że za tę książkę mogła trafić do Azkabanu,bo wycofali je dawno temu podkreślając,że z jakichś powodów zostały zapomniane.Patrycja nie była głupia i wiedziała że musi się zabezpieczyć żeby jak to "grzecznie"ujęła nikt jej nie podpierdolił o tą książkę także rzuciła masę zaklęć maskujących.Po kilku minutach zamknęła książkę i schowała do torby poto aby zachwilę zobaczyć Mistrza Eliksirów trzaskającego drzwiami."Żadna nowość"-Pomyślała
-Wchodźcie-Powiedział a raczej wywarczał.Patrycja zajęła "swoje" stanowisko i wyjęła podręczniki.
-Uwarzycie dziś Amortęcję.Składniki macie...-machnął różdżką-...na tablicy-syknął w naszą stronę i usiadł za biurkiem.
Podręcznik do Eliksirów klas szóstych
Amortencja jest to najsilniejszy eliksir miłosny w czarodziejskim świecie. Wystarczy jedna mała kropelka i dana osoba zaczyna pałać do nas obsesyjnym uczuciem.
Amortencja powinna mieć perłowy blask, a nad nią powinny unosić się charakterystyczne spirale.
Składniki są następujące:
-5 płatków irysów (najlepiej zebranych o północy)
- skórka pomarańczy
- korzeni mandragory
-zarodnik paproci.
Wszystko dodajemy do wrzącej wody.
Każdy człowiek zapach amortencji odczuwa inaczej. Woń wywaru kojarzy mu się zawsze z zapachami, które są dla niego najprzyjemniejsze.
Patrycja przeczytała całą stronę i podpaliła ogień pod kociołkiem.Lubiła warzyć Amortęcję choć był to eliksir przy którym trudno jej było kontrolować odruchy to lubiła zapach wydobywający się z kociołka zawsze przypominał jej że ma do kogo wrócić po śmierci rodziców.Dodawała właśnie ostatni składnik kiedy to poczuła ktoś próbował wejść do jej umysłu nie była dobra z Oklumencji i Legilimencji więc nie miała jak się bronić,widziała niechciane obrazy:
~Będziesz gnębić Snapa?-powiedział wysoki mężczyzna około czterdziestu lat
~Niema mowy-powiedziała.
~No to dostaniesz nauczkę-powiedział i uderzył dziewczynę.
~Jak możesz być taką szują-wyszeptała dziewczyna
~Nie będziesz tak do mnie mówić!Crucio!-Warknął ojciec a dziewczyna krzyczała z bólu.
Obrazy się zkończyły a ona wróciła do Sali Eliksirów nie wiedziała kto wszedł do jej umysłu, była za to zła sama na siebie.I to jeszcze takie wspomnienie.Rozejrzała się po sali i zobaczyła chytry uśmiech Zabiniego.
-Cholera-Warknęła pod nosem i po chwili zobaczyła że wrzuciła zły składnik obruciła się do nauczyciela i krzyknęła na klasę sama zakładając zaklęcia na kociołek.-Na ziemię!-wszyscy znali tę komęde i prawie cała klasa teraz leżała na ziemi...Prawie bo...
-Granger!-...stała i patrzyła na kociołek.W jednej chwili Patrycja znalazła się przed Granger i zasłoniła ją swoim ciałem.W następnej chwili kawałek kociołka wbił się pannie White w brzuch,lewą nogę i prawą rękę a dziewczyna osunęłą się na kolana po czym zaczęła pluć krwią.
-White!-Krzyknęłą Granger i uklękła koło niej.-Profesorze proszę jej pomuc!-Krzyknęła a Mistrz Eliksirów podszedł do Patrycji,uklęknęł i powiedział
-Wypad z klasy kretyni,Potter biegnij po panią Pomfrey!-krzyknął Snape-White nie zasypiaj zaraz ci pomożemy... a wtedy dostaniesz szlaban za idiotyzm po ojcu-warknął ostatnie zdanie.
-Nie...chce...litości-wyszeptała
-To nie litość idiotko,gdybyś nie sknociła tego eliksiru to nic by się nie stało!-Syknął w jej stronę
-Za-za-Zabini...Legilimencja...Wspomnienie...-szeptała ale Snape nic nie rozumiał...chwila... Zabini,Legilimencja,Wspomnienie.
-Zabini widział jakieś twoje wspomnienie?
-T-tak-wychrypiała
-Severusie odsuń się-powiedziała pani Pomfrey która przed chwilą weszła-Słodki Merlinie...co ci się stało drogie dziecko?-zapytała i zabrała się do pracy,rzuciła kilka zaklęć i podała eliksiry.
-Drogie dziecko z nogą nic ci się wielkiego nie stało tak samo z ręką ale na brzuchu przez mniesiąc będziesz musiała nosić bandarz i zmieniać go co dwa dni oczywiście dostaniesz maść i co wieczór ktoś będzie musiał ci przed założeniem bandarza nasmarować brzuch i plecy.
-A dlaczego nie mogę sama?-zapytała z nutką goryczy w głosie.
No bo kto jej będzie aplikować tą maść skoro nie ma przyjaciół ani dobrych znajomych jest sama a do wujka nie będzie się wybierać co dwa dni.
-Bo ta maść nie może być nakładana przez osobę na którą się ją nakłada.Przecież poprosisz przyjaciół to ci pomogą-powiedziała z uśmiechem.
-Poradzę sobie sama-warknęła wstając.
-Nie możesz!-krzyknęła pielęgniarka a dziewczyna zaśmiała się gorzko
-To niech pani zwolni mnie na miesiąc ze szkoły wyśle do mojego wujka i puźniej nadrabia ten miesiąc nieobecności!-syknęła w jej stronę
-Przyjaciele ci pomogą-W oczach dziewczyny zapłonęła furia.
-Nie mam i nie potrzebuję żadnych zapchlonych przyjaciół przez połowę mojego życia radziłam sobie sama!-Krzyknęła i zaczęła odchodzić gdy ktoś złapał ją za rękę.
-Pomogę ci w końcu to przezemnie oberwałaś-powiedziała Granger
-Nie.Wybuch to moja wina bo to był mój eliksir-Oznajmiłam chłodnym tonem.
-Ale Zabini...
-Zabini dostanie za swoje jeszcze dziś odwiozą go do Munga-warknęła-Już ja pokażę temu szczurowi gdzie jego miejsce.
-Hermiona ma rację pomożemy ci sama nie dasz rady...inaczej...dałabyś ale nie możesz.-Oznajmił Potter znikąd się pojawiając.
-Chcecie pomóc Ślizgonce,Samotnikowi,"Kobiecej wersii Snapa"?Wy dwie trzecie świętej trójcy?-Zapytała i spojrzała w stronę klasy Eliksirów stał tam Snape.-On wam kazał-powiedziała cicho i uśmiechnęła się gorzko-A jakże by inaczej wiedziałam że nadzieja to idiotyzm i teraz się o tym przekonałam.-Powiedziała i poszła do lochów do pokoju Prefekt Naczelnej.
Siedziała ze szklaneczką ognistej na kanapie przed kominkiem gdy usłyszała pukanie.
-Proszę-powiedziała przybierając chłodną maskę obojętności.
-Proszę proszę a co tu się dzieję...
-...Prefekt Naczelna Slytherinu pijąca Ognistą Whisky?-Zapytali na zmianę Fred i Georg Weasley
-O co chodzi?-Zapytała patrząc na nich.
-Tam na korytarzu trwa pojedynek.-powiedział Fred
-Kto?-zapytała dziewczyna
-Zabini i Malfoy-Dziewczynę zalała furia
-Zabini-wysyczała-Prowadźcie
Gdy dotarli na miejsce Malfoy krzyczał.
-Jak mogłeś zajrzeć jej we wspomnienia!?Przez ciebie mogła zginąć!Specjalnie ją
zdekoncentrowałeś-w tym momęcie zaklęcia ustały a ona weszła pomiędzi nich
-Malfoy idź po Snapa-powiedziała rzeczowym tonem.
-Ale...
-Idź.Po.Snapa-syknęła przez zęby.
Chłopak zniknął za rogiem a ona obruciła się w stronę Zabiniego i uderzyła go z pięści w twarz tak mocno że ten się przewrócił.
-Ani.Mi.Sie.Waż.Powiedzieć.O.Tym.Wspomnieniu.Komukolwiek.Bo na Salazara,Rovene,Godryka i Helgę przysięgam że będziesz cierpiał i nawet tortury Voldemorta to będzie przy mnie łaskotanie.-Wysyczała do niego.
-White nawet niewiesz jak twoja matka krzyczała pod Crucio.-Zaśmiał się Zabini.-Widziałem w twoim wspomnieniu co twój ojciec z tobą robił i słyszałem twój krzyk!-Krzyknął a w dziewczynie się zagotowało.Fred i Georg w ostatniej chwili ją złapali żeby się nie rzuciła na Zabiniego.
-Jesteś ścierwem nic nie wartą półkrwi szmatą.Wiesz dlaczego jesteś sama?Dlaczego nikt się z tobą nie przyjaźni?Bo nikt normalny się z takim czymś jak ty nie zadaje!-Mówił Zbini.-Jesteś niczym wiesz dlaczego twoi starzy zostali zabici?Bo twoja matka nie wykonała zadania zleconego przez Czarnego Pana.-zaśmiał się.
-Nie jestem taka jak ona!Ja nie mam i nie miałam rodziców!Nie jestem do nich podobna!-Pierwszy raz w życiu ktoś widział jej łzy.
Zazwyczaj chowane teraz spływały po jej policzkach
-Nie jestem...-dziewczyna osunęła się na kolana po to by po chwili stanąć na równych nogach i z determinacją powiedzieć.
-Masz rację Zabini,nie jestem nic warta,jestem ścierwem nie powinnam istnieć-powiedziała-Więc jeśli pozwolisz idę teraz skoczyć z wierzy-Oświadczyła i pobiegła na wierzę.
-White!Czekaj!-Krzyknął Fred-Georg weź Zabiniego do Snapa i powiedz Snapowi gdzie ona pobiegła.-Krzyknął jeszcze i pobiegł za dziewczyną zmieniając się w pantere (forma animagiczna).
Dziewczyna stała na krawędzi wierzy.
-Przepraszam wujku ja już dłużej tak nie mogę-powiedziała i puściła się barierki.Zamknęła oczy i czekała na śmierć.
Coś co nawet koło prologu nie stało ;) "Wilkołaczka i Mistrz Eliksirów"
Charakterystyka postaci:
Imię Nazwisko:Patrycja White
Wiek:6-7 rok nauki w Hogwarcie (16-17 lat)
Wygląd:Włosy koloru ciemny-blond,Oczy koloru niebiesko-zielonego(lekki cień zieleni),Zgrabny nosek,Malinowe usta,Figura normalna (nie za gruba nie za chuda),
Inne informacje: Wypowiedzi ociekają ironią,sarkazmem i złośliwością.Co głupsi pierwszoroczni ochrzcili ją mianem "kobiecej wersji Severusa Snapa".Zupełnie inna była dla rodziny dla niej była ciepła,miła,uprzejma po prostu inna wersja.Niestety panna White była (jak to nazywali inni pierwszoroczni) jak maszyna,zimna,obojętna bez uczuć.Prawdziwa była dopiero gdy robiła Eliksiry (oczywiście sama,bo jak tu pokazać się normalną przy tej bandzie kretynów).Eliksiry były czymś co kochała dawało jej to swego rodzaju moc,świadomość że może doprowadzić kogoś do śmierci lub sztucznej miłości,bądź uleczyć dodawała jej skrzydeł.Patrycja miała jednak mały problem a ten problem nosił miano Mistrza Eliksirów w Hogwarcie lub jak kto woli Nietoperza z Lochów,tak to właśnie z Severusem Snapem miała problem,nigdy jej nie pochwalił jej eliksiry choćby idealne dostawały miano "Powyżej Oczekiwań".A dlaczego? Dlatego że jej ojciec należał do bandy Pottera za czasów szkoły Snapa, słyszała jak go dręczyli wiele razy robiła wyrzuty ojcu za to i szczerze po usłyszeniu tego znienawidziła go.Jej ojciec całym sobą przedstawiał to co przez cały Hogwart męczyło ją u Ślizogonów i Gryfonów,wzajemna wrogość,męczenie słabszych,walka pięciu na jednego dla niej było to obrzydliwe i wcale nie dziwiła się Snapowi że po wszystkim przystąpił do Voldemorta.Chęć władzy,pokazania Potterowi na co go stać stała się silniejsza i ona to rozumiała.
Mocne strony:Pojedynki,Zaklęcia,Transmutacja,Eliksiry i Obrona przed czarną magią.
Forma Animagiczna:Nieznana (narazie)
Witam!
Nazywam się Patrycja.
Piszę opowiadania o dziewczynie o imieniu Patrycja White.
Która uczy się w Hogwarcie lub jest w jakimś miejscu w Czarodziejskim świecie.
Są to opowiadania z różnymi parringami i różnymi stworzeniami. ;)
Piszę opowiadania zazwyczaj z parami Damsko-Męskimi ale cóż zobaczymy może napiszę opowiadania Męsko-Męskie czy Damsko-Damskie.
Możecie mnie prosić o jakieś opowiadanie.
Życzę Miłego czytania wszelką krytykę przyjmuję ale nie przestanę pisać.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)