Następnego dnia Patrycję obudził huk.
-Co jest kur...-Zatrzymała się w drzwiach do salonu i ryknęła śmiechem.
Wiecie kto spadł z kanapy?Pan Regulus Black.
-Hahahaha-Patrycja nie mogła powstrzymać śmiech.
Jeden z lepszych śmierciożerców leżał właśnie na puszystym dywanie i mruczał inwektywy pod nosem.
-Oj Black...Powinieneś był wyczarować sobie łóżko-Zachichotała lecz po chwili zdała sobie sprawę że nie może tak sobie pokazywać emocji przy wszystkich.
Regulus patrzył na dziewczynę aż ta nie zniknęła w kuchni.
~Zrobię jej na złość-pomyślał Black.
Machnięciem różdżki rozebrał się i został tylko w bokserkach.
-Black chcesz kawę?-Usłyszał kroki dziewczyny.
Patrycja stanęła jak wryta i zmierzyła wzrokiem Regulusa.
-Oczekujesz że zrobię się czerwona czy jak?-Warknęła w jego stronę po czym uśmiechnęła się chytrze.
~Chciałeś wojny?To ją masz-pomyślała i położyła się z lubieżnym uśmiechem koło niego.
Spojrzał na nią w szoku.
Patrycja przejechała paznokciami po jego klatce i zahaczyła o linię bokserek.Zbliżyła swoje usta do jego i szepnęła.
-Chcesz kawę?-I spojrzała na niego chłodno wstając.
Uśmiechnęła się chytrze widząc jego zszokowaną minę.
-Tak...
-Tak co?
-Tak proszę-warknął na nią wstając i idąc w bokserkach do kuchni.
Cały dzień minął im spokojnie.Gdy mieli zaczynać lekcje Patrycja dojrzała patronusa Snapa.Łanie.
-Panno White chciałbym aby pojawiła się pani u mnie w gabinecie.TERAZ-Przemówiło zwierze głosem swego pana.
Patrycja nie chciała by ktoś widział jej patronusa.
-Zostań tu Black-warknęła i wyszła.
Zapukała w drzwi.
-Wejść
Wchodząc zauważyła że coś jest nie tak.Zacisnęła palce na różdżce.
-Profesorze?-Rozejrzała się po całym gabinecie.Niema go-Profesorze Snape?
-Witaj córeczko-Patrycja na dźwięk głosu ojca odwróciła się gwałtownie.
Spojrzała na ojca i o ile to możliwe jeszcze bardziej ścisnęła dłoń na różdżce.
-Witaj ojcze-Powiedziała i spojrzała że koło jej ojca stał Snape-Profesorze-Skinęła głową.
-Słyszałem że Czarny Pan dał ci nauczyciela-Stwierdził i wyjął różdżkę.
-Tak-Powiedziała z nutką zdziwienia.
-To potrenujemy-Powiedział-Crucio
Patrycja zgrabnie ominęła zaklęcie.
~Jak mam walczyć z nimi dwoma-Myślała ale utrzymywała maskę obojętności.
-Crucio,Rictumsempra,
Protego,Sectumsemra-Posłała szybko klątwy odbijając zaklęcia mężczyzn.
Patrycja dawała radę dopóki do gabinetu nie wszedł niespodziewanie Draco.
Jej ojciec wycelował w niego i rzucił Crucio.
Patrycja niewiele myśląc podbiegła do chłopaka i przyjęła na siebie klątwę.
"Bo w życiu są ludzie za których oddał byś życie".
Draco jako jej przyjaciel nie zasługiwał na Crucio.
Patrycja upadła na ziemię ale nie krzyczała.Zaciskała zęby.
Ból był niewyobrażalny,rozrywał jej skórę a potem kleił by znów ją rozerwać.
John White spojrzał na Snapa dając mu znak by i on rzucił na dziewczynę klątwę.
Snape bez wahania ale z lękiem w oczach rzucił w jej stronę Crucio.
Patrycja czując podwójne Crucio złapała się za głowę i krzyknęła.Krótko i cicho.
Ostatkami sił podniosła się i spojrzała na przerażonego Dracona.
-Draco...Przepraszam-uśmiechnęła się i przytrzymała chłopaka-W moim domku nad morzem jest prezent dla ciebie w garażu.Mówię gdybym...-Powiedziała i upadła.
Zaklęcia zdjęto.White nabrała gwałtownie powietrza.
-Jesteś słaba jak matka-Warknął jej ojciec.
Patrycja wstała czując przypływ energii i rzuciła w stronę swojego ojca Crucio.
Ten padł krzycząc z bólu.
-Patrycja przestań!-Krzyczał Draco-Nie jesteś jak on!
-Jestem!-Krzyknęła i uciekła z gabinetu.
Wbiegła do swojego pokoju,nakładając na niego odpowiednie zaklęcia.
Wybuchła płaczem.Zdjęła z siebie zaklęcia maskujące,zdjęła z siebie bluzkę i podeszła do lustra.
Tatuaże,blizny,otwarte teraz rany,ślady po nożu.Spojrzała w swoją zapłakaną twarz.
-Nienawidzę cię-warknęła do swojego odbicia.
Black przypatrywał się dziewczynie od samego jej przyjścia.A teraz z szokiem patrzył jak płacze,patrzył na jej blizny,tatuaże,rany,ślady...Na wszystko.
-White?-Patrycja odwróciła się w stronę Blacka ze łzami w oczach i usiadła na kanapie w salonie.
-White?
-Czego?-Warknęła wyglądając w tej chwili jak nie ona.
-Co się stało?-Zapytał Regulus dziwnie czuł się gdy ta potężna czarownica płakała.
-Mam dość życia,mam dość że muszę udawać,dość koszmarów,dość ojca,dość całego tego bajzlu-Powiedziała patrząc mu w oczy-Nie daję rady Black-Szepnęła pokazując swoją własną twarz a nie zimną maskę obojętności.
Mężczyzna przytulił dziewczynę do siebie.
-Co się dokładnie stało?-Zapytał a dziewczyna opowiedziała mu o wszystkim.
-Snape tam był?-Zapytał.
-Tak...Zostawiłam tam Draco-Powiedziała przypominając sobie o chłopaku i wybiegła z pokoju a Black za nią.
Wbiegła do gabinetu i zobaczyła zakrwawionego Draco na podłodze a jej ojca przed nim.
-Avada....
-Nie!-Krzyknęła i podbiegła do chłopaka-Nie!Ojcze!Błagam!-Mężczyzna spojrzał na córkę.
-Dlaczego mam przestać?-Warknął
-Zrobię wszystko ale zostaw Dracona!
-Wszystko-Zainteresował się i spojrzał na przybyłego teraz Blacka.
-Wszystko-Powiedziała z determinacją.
-Zabij Dumbledora-Powiedział a Patrycja spojrzała na niego w szoku.
-Co?
-Idź zabij Dumbledora albo twój kolega zginie.
Patrycja spojrzała na Malfoya,potem na Blacka aż w końcu na Snapa.
W White odezwał się uśpiony instynkt którego zostało dość dużo po Shadow.
Wymierzyła różdżką w ojca i szepnęła.
-Żegnaj ojcze.Nie będę płakać po tobie.Avada Kedavra-Niczego nie spodziewający się John upadł martwy na podłogę.
Uklęknęła obok Dracona i wyleczyła go z ran.
Spojrzała po wszystkich i odeszła.
Ubrała szatę Cienia i wyszła na błonia.
Aportowała się pod Riddle Manor,weszła do willi.
Patrycja weszła do gabinetu Lorda nawet nie pukając.Wiedziała że kara za zabicie innego śmierciożercy to śmierć więc po co takie drobnostki?
-John White nie żyje-Powiedziała czym zwróciła uwagę Lorda i jakiegoś brązowookiego mężczyzny na siebie.
Lord zmierzył White zimnym spojrzeniem czerwonych oczu.
-Kto?-Zapytał lodowato.
Patrycja ściągnęła maskę.
-Ja-Odpowiedziała.
Lord spojrzał na nią ze wściekłością a nieznajomy z nutką podziwu i czymś nieodgadnionym.
-Wiesz jaka jest kara za to?-Syknął na co dziewczyna wyprostowała się dumnie.
-Wiem-Powiedziała arogancko.
-Avada...-Patrycja patrzyła prosto w czerwone oczy Voldemorta.
-Czekaj Tom-Odezwał się nieznajomy-Kim jest ta dziewczyna?-Zaciekawił się.
-Jest moim najlepszym Cieniem,ma szesnaście lat i uczy się w Hogwarcie,dobra uczennica,dobry szpieg.Ma wielką moc i ma a raczej miała ojca śmierciożerce,matka uciekła zaraz po jej urodzeniu-Powiedział Lord.
-Różdżka?
-Cis,10 cali,Włókno ze smoczego serca.
Mężczyzna pokiwał z uznaniem spoglądając w oczy dziewczynie.
-Pamiętasz Tom że jesteś mi winien przysługę?-Zapytał brązowooki brunet.
-Pamiętam Jasper ale czego oczekujesz?-Zaciekawił się Tom.
-Chcę aby ona dalej żyła-Powiedział.
-Nie potrzebuję łaski-warknęła dziewczyna.
-Przydasz mi się też w jednej sprawie-Powiedział brunet.
-Jakiej?-Zapytała White.
# Jakiś komentarz? ;)
Jasper
Tom Riddle
Patrycja dawała radę dopóki do gabinetu nie wszedł niespodziewanie Draco.
Jej ojciec wycelował w niego i rzucił Crucio.
Patrycja niewiele myśląc podbiegła do chłopaka i przyjęła na siebie klątwę.
"Bo w życiu są ludzie za których oddał byś życie".
Draco jako jej przyjaciel nie zasługiwał na Crucio.
Patrycja upadła na ziemię ale nie krzyczała.Zaciskała zęby.
Ból był niewyobrażalny,rozrywał jej skórę a potem kleił by znów ją rozerwać.
John White spojrzał na Snapa dając mu znak by i on rzucił na dziewczynę klątwę.
Snape bez wahania ale z lękiem w oczach rzucił w jej stronę Crucio.
Patrycja czując podwójne Crucio złapała się za głowę i krzyknęła.Krótko i cicho.
Ostatkami sił podniosła się i spojrzała na przerażonego Dracona.
-Draco...Przepraszam-uśmiechnęła się i przytrzymała chłopaka-W moim domku nad morzem jest prezent dla ciebie w garażu.Mówię gdybym...-Powiedziała i upadła.
Zaklęcia zdjęto.White nabrała gwałtownie powietrza.
-Jesteś słaba jak matka-Warknął jej ojciec.
Patrycja wstała czując przypływ energii i rzuciła w stronę swojego ojca Crucio.
Ten padł krzycząc z bólu.
-Patrycja przestań!-Krzyczał Draco-Nie jesteś jak on!
-Jestem!-Krzyknęła i uciekła z gabinetu.
Wbiegła do swojego pokoju,nakładając na niego odpowiednie zaklęcia.
Wybuchła płaczem.Zdjęła z siebie zaklęcia maskujące,zdjęła z siebie bluzkę i podeszła do lustra.
Tatuaże,blizny,otwarte teraz rany,ślady po nożu.Spojrzała w swoją zapłakaną twarz.
-Nienawidzę cię-warknęła do swojego odbicia.
Black przypatrywał się dziewczynie od samego jej przyjścia.A teraz z szokiem patrzył jak płacze,patrzył na jej blizny,tatuaże,rany,ślady...Na wszystko.
-White?-Patrycja odwróciła się w stronę Blacka ze łzami w oczach i usiadła na kanapie w salonie.
-White?
-Czego?-Warknęła wyglądając w tej chwili jak nie ona.
-Co się stało?-Zapytał Regulus dziwnie czuł się gdy ta potężna czarownica płakała.
-Mam dość życia,mam dość że muszę udawać,dość koszmarów,dość ojca,dość całego tego bajzlu-Powiedziała patrząc mu w oczy-Nie daję rady Black-Szepnęła pokazując swoją własną twarz a nie zimną maskę obojętności.
Mężczyzna przytulił dziewczynę do siebie.
-Co się dokładnie stało?-Zapytał a dziewczyna opowiedziała mu o wszystkim.
-Snape tam był?-Zapytał.
-Tak...Zostawiłam tam Draco-Powiedziała przypominając sobie o chłopaku i wybiegła z pokoju a Black za nią.
Wbiegła do gabinetu i zobaczyła zakrwawionego Draco na podłodze a jej ojca przed nim.
-Avada....
-Nie!-Krzyknęła i podbiegła do chłopaka-Nie!Ojcze!Błagam!-Mężczyzna spojrzał na córkę.
-Dlaczego mam przestać?-Warknął
-Zrobię wszystko ale zostaw Dracona!
-Wszystko-Zainteresował się i spojrzał na przybyłego teraz Blacka.
-Wszystko-Powiedziała z determinacją.
-Zabij Dumbledora-Powiedział a Patrycja spojrzała na niego w szoku.
-Co?
-Idź zabij Dumbledora albo twój kolega zginie.
Patrycja spojrzała na Malfoya,potem na Blacka aż w końcu na Snapa.
W White odezwał się uśpiony instynkt którego zostało dość dużo po Shadow.
Wymierzyła różdżką w ojca i szepnęła.
-Żegnaj ojcze.Nie będę płakać po tobie.Avada Kedavra-Niczego nie spodziewający się John upadł martwy na podłogę.
Uklęknęła obok Dracona i wyleczyła go z ran.
Spojrzała po wszystkich i odeszła.
Ubrała szatę Cienia i wyszła na błonia.
Aportowała się pod Riddle Manor,weszła do willi.
Patrycja weszła do gabinetu Lorda nawet nie pukając.Wiedziała że kara za zabicie innego śmierciożercy to śmierć więc po co takie drobnostki?
-John White nie żyje-Powiedziała czym zwróciła uwagę Lorda i jakiegoś brązowookiego mężczyzny na siebie.
Lord zmierzył White zimnym spojrzeniem czerwonych oczu.
-Kto?-Zapytał lodowato.
Patrycja ściągnęła maskę.
-Ja-Odpowiedziała.
Lord spojrzał na nią ze wściekłością a nieznajomy z nutką podziwu i czymś nieodgadnionym.
-Wiesz jaka jest kara za to?-Syknął na co dziewczyna wyprostowała się dumnie.
-Wiem-Powiedziała arogancko.
-Avada...-Patrycja patrzyła prosto w czerwone oczy Voldemorta.
-Czekaj Tom-Odezwał się nieznajomy-Kim jest ta dziewczyna?-Zaciekawił się.
-Jest moim najlepszym Cieniem,ma szesnaście lat i uczy się w Hogwarcie,dobra uczennica,dobry szpieg.Ma wielką moc i ma a raczej miała ojca śmierciożerce,matka uciekła zaraz po jej urodzeniu-Powiedział Lord.
-Różdżka?
-Cis,10 cali,Włókno ze smoczego serca.
Mężczyzna pokiwał z uznaniem spoglądając w oczy dziewczynie.
-Pamiętasz Tom że jesteś mi winien przysługę?-Zapytał brązowooki brunet.
-Pamiętam Jasper ale czego oczekujesz?-Zaciekawił się Tom.
-Chcę aby ona dalej żyła-Powiedział.
-Nie potrzebuję łaski-warknęła dziewczyna.
-Przydasz mi się też w jednej sprawie-Powiedział brunet.
-Jakiej?-Zapytała White.
# Jakiś komentarz? ;)
Jasper
Tom Riddle


Anonimek kocha twoje opowiadania :)
OdpowiedzUsuńKiedy dalej dalej dalej! Czekam :*
OdpowiedzUsuńPiszę pisze ale weny mało ;) Mam jeszcze drugiego bloga ale nie o hp jeśli chcesz poczytaj :D
Usuńhttp://yfwmhiio.blogspot.com/
Właśnie wchodzę! Kiedy dalej Kochana?:*
OdpowiedzUsuńJuż niedługo ;-) mam pomysł na nexta ;-*
UsuńBardzo kreatywne. W przyszłości wydaj książkę ;)
OdpowiedzUsuńsmallerdream.blogspot.com
Dziękuję ;0
Usuń